|
Jeśli na poważnie bierzemy się za budowę klubu pewnego formatu i bierzemy dyrektora sportowego, który zna pewne standardy funkcjonowania zachodnich klubów, to powinniśmy zatrzymać Valcxa w Krakowie na dłużej. Jego transfery były w większości trafione, a te "nietrafione" należy zrzucić na karb konieczności zakupu nowych zawodników przed nowym sezonem. Gdyby u nas budowano drużynę stabilnie, kupując piłkarzy pewnych, niekoniecznie najlepszych na rynku(przy czym rynek rozumiem tu tylko i wyłącznie jako przestrzeń uniwersum piłkarzy dla takich klubów jak Wisła), ale za to solidnych, to mielibyśmy drużynę, która nie przechodzi rewolucji, ale ewoluuje. U nas wszystko chce się zrobić szybko. W pośpiechu nigdy nie będzie sukcesów na miarę takich, jakie byśmy sobie życzyli. Jeśli nas nie stać na kupowanie piłkarzy, to zróbmy to, co zrobił Lech w obecnym sezonie - wprowadźmy młodych zdolnych do pierwszego składu, niech się ogrywają, a sukces przyjdzie może nie w pierwszym sezonie, ale w następnych już może tak. Młodzież to też czynnik finansowy, który może przynieść duże zyski klubowi - i Valcx o tym wie - pytanie tylko, czy pozwolą mu na "zainstalowanie" swoich pomysłów pod Wawelem, czy też wyrzucą po nota bene 2 latach chyba najlepszej polityki transferowej w historii Wisły.
Mysię, że pomysł z wprowadzaniem młodych graczy do pierwszego składu to pomysł trafiony, mam nadzieję, że klub poradzi sobie z trudnościami finansowymi i nie będzie wprowadzał rewolucji na modłę Lecha(nie ma zresztą takiej możliwości - porównywanie naszego systemu szkolenia młodzieży z systemem Lecha wygląda nieco na kpinę), ale pozwoli też na rozwinięcie się młodym, zdolnym piłkarzom, którzy początkowo choćby z ławki będą wchodzili na kilka bądź kilkanaście minut i rozwiną swoje skrzydła by w przyszłości stanowić trzon drużyny.
|