|
80% uczestników tejże dyskusji zamartwia się stylem gry naszych orłów. Ja mam takie dwa pytania:
1) W którym momencie po golu obawialiście się o wynik może i ze słabą Lechią ale parę równie beznadziejnych drużyn hasało już po naszym polu karnym jak stonki po ziemniakach?
2) Kiedy ostatnio w meczu ligowym, w którym mamy jakże potężną zaliczkę jednego gola dalej graliśmy swoje a nie cofaliśmy się wszyscy pod pole karne?
Ja nie twierdzę, że Probierz nauczył ich grać bo to nie jest możliwe nawet przez miesiąc a co dopiero przez dwa dni. Probierz po golu dalej latał koło linii jak pojebany drąc się na nich żeby szli do przodu. Taka subtelna różnica w stosunku do ostatnich czasów.
|