|
Coś co warto przeczytać, z Zakazanej strony:
1 marca 2012 roku Kazimierz Moskal oficjalnie przestał pełnić funkcję pierwszego trenera Wisły Kraków. Mimo wcześniejszych zapewnień, że będzie nim przynajmniej do czerwca, nie dane jest mu zasiąść na ławce trenerskiej już podczas meczu z Lechem Poznań.
Zwolnienie trenera Moskala wydaje się być jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. To, co od dłuższego czasu dzieje się w klubie, osobę nieco wtajemniczoną w zakulisowe zagrywki przyprawia o mocne zawroty głowy.
Prezes Basałaj przejmując stery w potężnym klubie, jakim jest Wisła Kraków stawiał przed sobą wielkie wyzwanie. O planach utworzenia profesjonalnego zaplacza i struktur słyszeliśmy właściwie z każdej strony. W wywiadach, których udzielał nie brakowało obietnic. Zauroczeni jego postawą kibice głosili powrót wielkiej Wisły, a on sam uważał się za człowieka, który sprawił, że "powróciła moda" na nasz klub.
Prezesa upewnił w swoich przekonaniach fakt zdobycia przez Wisłę mistrzostwa i wielka feta na rynku. Nie docierały do niego jednak sygnały o tym, że w szatni jest coraz gorzej, że drużynie brakuje charakteru i tak naprawdę nie ma ona już nic wspólnego z wielką Wisłą lat minionych. Osoby decyzyjne zaślepione dobrymi wynikami, nie widziały tego, że pierwsza jedenastka jest zbieraniną przypadkowych ludzi, którzy tak naprawdę nie zdają sobie sprawy (a przede wszystkim w ogóle ich to nie interesuje) w jakim klubie się znajdują.
Wisła przestała być drużyną, ale dopóki wygrywała nikt nie patrzył na to, że jest źle. Wielu kibiców broniło prezesa i zawodników, będąc przekonanymi, że klub zmierza w dobrym kierunku. O tym, co kryło się pod wykreowaną przez zarząd zasłoną dymną przekonujemy się dopiero teraz.
Dlaczego w tym okienku transferowym nie doczekaliśmy się żadnego transferu? Odpowiedź jest banalnie prosta. Klub tonie w długach. Po przegranych dwóch procesach sądowych z firmą menedżerską Adama Mandziary i byłym klubem Osmana Chavaza, zapłacić musimy gigantyczne odszkodowania. Dlaczego przegraliśmy te sprawy? Na usta ciśnie się wiele określeń dotyczących nieprofesjonalizmu i braku kompetencji działaczy. Zawieraliśmy umowy, które kompromitują osoby je podpisujące. Co więcej UEFA zamroziła nasze premie za udział w europejskich pucharach. Nie zostaną wypłacone dopóki nie uregulujemy długów.
Długów, które niestety nie mogą zostać spłacone, bo w budżecie brakuje pieniądzy. Co miesiąc na konta takich zawodników jak Nunez, Bunoza czy Genkov przelewane są gigantyczne kwoty. Zysków natomiast nie ma właściwie żadnych. Stadion świeci pustkami i nic nie zapowiada tego, żebyśmy doczekali momentu, w którym mówić będziemy mogli o komplecie 33 tysięcy widzów przy Reymonta. Osoby odpowiedzialne za marketing co miesiąc inkasują ogromne wypłaty. Nikt nie podejmuje jednak żadnych działań, mających zachęcić kibiców do przychodzenia na mecze. Prezes Basałaj w zaistniałej sytuacji nie widzi jednak żadnego problemu. Uważa, że dział marketingu świetnie wykonuje swoje zadania.
Prezesowi Basałajowi sufit spada na głowę nie tylko ze względu na ogromne długi i brak wpływów do budżetu. Nieoficjalnie wiadomo, że coraz częściej popada w konflikty ze swoimi współpracownikami. Trudno się temu dziwić. Nam też niejednokrotnie dane było się przekonać, że cała jego działalność ukierunkowana jest na zaspokajanie jedynie swoich własnych ambicji. Przekonać się o tym mógł też sam Kazimierz Moskal.
Od momentu, kiedy swoją posadę stracił trener Maaskant wiadome było, że na krócej lub dłużej na ławce trenerskiej zasiądzie Moskal. Klubowi było to na rękę ze względu na kilka czynników. Przede wszystkim wpływ na decyzję miały jednak "niskie koszty zatrudnienia". Szybko zauważono także, że trener ma ogromne poparcie u kibiców i można to w odpowiedni sposób wykorzystać.
W momencie, gdy zaczęły dziać się rzeczy, które powodowały coraz większe niezadowolenie fanów, postanowiono, że wszystko na swoje barki weźmie Moskal. I tak od klubu dowiadywalismy się o tym, że to on zamyka sparing z Sandecją, czy potępia rzucanie śnieżkami. Punktem kulminacyjnym była sytuacja z Patrykiem Małeckim. Posiadamy informacje, które jednoznacznie wskazują na to, że jedyną osobą, która wnioskowała o usunięcie Patryka z zespołu był prezes Basałaj. Sprawa jednak znów została przedstawiona w taki sposób, by wszyscy myśleli, że odpowiedzialny jest za to trener Moskal.
Po wielu zawirowaniach związanych z ostatnimi wydarzeniami, dzisiaj dowiedzielismy się że Kazimierz Moskal przestał pełnić funkcję trenera. Sposób, w jaki się z nim pożegnano jest typowy dla obecnego zarządu Wisły Kraków. Co więcej na ten moment Moskal całkowicie odchodzi z klubu - co zarówno jeszcze wczoraj jak i przez ostatnie kilka lat wydawałoby się nie do pomyślenia.
Fakty są jednak takie, że Moskal oficjalnie żegna się z klubem. Kibice na jakiś czas zajmą się więc rozmowami na temat formy drużyny, wpływu na nią nowego trenera. Przymkną oko na żenujące zachowania klubu, które ciągle się tylko mnożą.
Chciałoby się na ten temat napisać więcej. Na pewno na naszej stronie w najbliższym czasie pojawi się jeszcze kilka artykułów dotyczących zaistniałej sytuacji. Na najbliższym meczu z Lechem Poznań, zrobimy także wszystko, by pokazać, kim dla kibiców Wisły Kraków jest Kazimierz Moskal. Osoba, z którą na pewno się nie żegnamy i wierzymy w to, że już niedługo wróci na Reymonta. Bo tutaj jest jego miejsce.
|