|
Jedyny sportowy pozytyw to gra środka obrony, z czym ostatnio były największe problemy, a wczoraj to był nasz silny punkt. Jeśli chodzi o grę ofensywną, to wygląda ona tak, jak gdyby ci zawodnicy grali ze sobą pierwszy raz w życiu, praktycznie zero organizacji gry. Z taką grą przeciwko defensywie Grekaów, to oddamy dwa strzały na krzyż, oni nas skontrują i mecz skończy się typowym 0:1, czy 0:2 dla rywali z południa Europy.
Ciekawe kto zostanie trenerem po Euro, bo potencjał w tej kadrze jest naprawdę duży i można będzie spokojnie zbudować team na miarę awansu na następne MŚ, nawet z tej naszej dosyć ciężkiej grupy eliminacyjnej. Na Euro cudów się nie spodziewam, prawda jest taka, że pomysł Smudy na kadrę skończył się po 0:6 z Hiszpanią, kiedy nas rywale zjedli fizycznie, szybkościowo, do tego dokładając umiejętności.
A przecież do tego momentu widać było to, że Smuda ma pomysł, Polacy grali agresywnie, starali się grać szybką, dokładną piłką, było dużo gry na jeden kontakt i to coraz lepiej wychodziło, był to idealny sposób grania na rywali ciut od nas lepszych, lub takich na naszym poziomie. Nawet kilka dni przed meczem z Hiszpanią rozegraliśmy bardzo dobry mecz przeciwko Serbom, zremisowany 0:0, wcześniej nie mogliśmy strzelić gola po naszej absolutnej dominacji przeciwko Finom i ten dobry mecz zakończył się takim samym wynikiem, ograliśmy też Bułgarów 2:0 w ładnym stylu.
Potem Smuda się posrał, naród rządał wyników i postanowił wrócić do polskiego antyfutbolu. Moim zdaniem niesłusznie, bo drużyn na poziomie Hiszpanii w Europie nie ma wielu, natomiast w razie "W", taktykę cofamy się wszyscy i dzida do przodu wprowadzić można zawsze i łatwo. Gdyby Smuda cały czas szedł tą samą drogą, to biorąc pod uwagę to kogo mamy w grupie, awans w dobrym stylu byłby zupełnie realny, a tak...
|