Co do polityki sportowej, bardzo trafny artykuł na temat sytuacji z Małeckim:
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/...towego,1765362
Cytat:
Wisła Kraków zawiesiła Patryka Małeckiego, który nie chciał podać ręki trenerowi Kazimierzowi Moskalowi. Kara była konieczna, ale pat w sprawie "Małego" nie służy jednak nikomu i nie powinien trwać długo.
Zarząd Wisły ukarał Patryka surowo - półroczną dyskwalifikacją. Kara nadejść musiała, gdyż - jak ogłosili słusznie włodarze w komunikacie: "Żaden piłkarz nie może być ważniejszy niż klub". Sprawa ma jednak również drugie dno. Dziwnym trafem sytuacja z Małeckim zaczyna jednak łudząco przypominać tę, z jaką się przy Reymonta zetknął przed laty Kamil Kosowski.
"Kosa" - kupiony przez Wisłę z Górnika Zabrze za młodu - był traktowany przez Bogusława Cupiała niczym wychowanek. Miało to swoje plusy - Kamil długo był ulubieńcem, prezes kupił mu nawet 100-metrowe mieszkanie w luksusowym osiedlu. Lata płynęły, a "Kosa", który bez wątpienia był liderem drużyny mającym na nią nieraz większy wpływ niż zmieniający się niczym rękawiczki zimą trenerzy, pozostał z poborami w wysokości 7 tys. zł miesięcznie. - I to jeszcze wtedy, gdy rada nadzorcza zgodzi się uznać zasadność wypłacenia mi premii - podkreślał Kamil Kosowski.
Nawet po powrocie z wojaży zagranicznych, mimo że Wisła sporo na nim zarobiła (2,5 mln euro). Kosowski nie mógł się doczekać podwyżki. Chciał 150 tys. euro, ale po jednej wypowiedzi dla prasy o pampersach, boss z Myślenic przekreślił go. Ówczesny dyrektor sportowy, Jacek Bednarz oświadczył ze smutkiem: - Nie mamy dla Kamila Kosowskiego już żadnej oferty.
Po odprawieniu "Kosy", Bednarz - na życzenie ówczesnego trenera Wisły, Macieja Skorży - zatrudnił piłkarza zarabiającego rocznie 320 tys. euro (a więc dwa razy więcej niż chciał Kamil), piłkarza, który w całej karierze w "Białej Gwieździe" rozegrał zaledwie kilka dobrych meczów. Za to przyciągnął za sobą aferę korupcyjną, w której efekcie klub odmówił mu nawet wręczenia medalu za mistrzostwo Polski. Takie to były mądre ruchy kadrowe.
Rzeczywistość dopisała scenariusz sama - "Kosa" jest dziś liderem GKS-u Bełchatów, a o zawodniku, który miał go zastąpić słuch zaginął.
Patryk Małecki przy Reymonta też jest traktowany jak wychowanek, który ma się cieszyć z tego, że żyje
|