Cytat:
|
Widzę, że w Warszawie zapanował, hurraoptymizm po wczorajszym zwycięstwie. Chwała warszawiakom, że doszczętnie wykorzystali wszystkie prezenty od Śląska. Legia zdobędzie mistrza tylko pod warunkiem, że w każdym kolejnym meczu przeciwnicy będą strzelać za nich bramki. Nie widzę w warszawskim zespole jakiegoś potentata, który miałby łoić wszystkich w każdym meczu. Życzę sobie, aby przed ostatnią kolejką sytuacji w tabeli wyglądała tak:
|
Nie do końca tak jest. Teoretycznie nie wiadomo jak będzie z Blanco. Wypali albo nie - tu jest niewiadoma. Poza tym mamy tak de facto sytuację ofensywną podobną do Śląska, tylko z bardziej ofensywnimi pomocnikami - tj. nie mamy typowych mocnych napadziorów, mamy za to skutecznych ofensywnych pomocników, no i Ljuboję który wyczynia kapitalne rzeczy w rozegraniu, ale też skutecznością nie grzeszy (z drugiej strony 9 bramek to też nie jest zły wynik, podobnie zresztą jak w Śląsku Voskamp). Tak jak Śląsk ma b. dobre stałe fragmenty gry, tak my mamy duet Rado-Ljubo. Nie mamy takich typowych egzekutorów jak Wy macie Bitona czy Lech ma Rudnieva, czy, nie przymierzając, Górnik Nakoulmę a Ruch Piecha z Jankowskim, ale też jak wszystko idzie 'w miarę', to ich, podobnie jak Śląsk, nie potrzebujemy.
No i gwarantuję Ci, że o ile powiało optymizmem (wiadomo jak reagują w ekstraklasie kibice - po jednym dobrym meczu jest przymierzanie korony i dobieranie berła, a po drugim słabym - zastanawianie się czy mamy już wystarczająco punktów żeby się utrzymać), o tyle hurraoptymizmem na pewno nie. My już za dużo razy przeżyliśmy to, co przeżyliśmy, żeby popadać w superzachwyt po jednym meczu, chociaż oczywiście humory dopisują.