|
Zawiódł, zawiódł. paradoksalnie - właśnie przez to, że chwilowo wypalił.
Większość grajków ma już mistrzostwo, pokopała w pucharach i ma pełną świadomość tego, że jakieś ogony Bundesligi i Ligue 1, może też kluby Championship chętnie ich przygarną. Kraków już się im znudził - na rynku byli. Kilkukrotnie. Z kibicami i bez kibiców, autokarem i pieszo. Bonarka nic się nie zmieniła od dłuższego czasu. Pozostałe galerie też takie nudnawe. Co tu robić w tym Krakowie? Jeździć autokarami na jakieś zadupia, po dziurawych drogach, tylko po to, żeby pokopać piłkę na jakimś zapyziałym stadioniku? Jeszcze czego! Pieniądze niezłe, ale pogoda jakaś nietego. Kluby zatłoczone, tylko kilka na poziomie odpowiednim dla naszego portfela. Kibice całkiem fajni, ale kto by się tam kibicami przejmował. Jutro nas tu nie będzie, a oni i tak się będą drzeć.
Drużyna jest wypalona i człowiek męczy się, patrząc na to, jak oni się męczą. Zadaniem pana Basałaja było kontynuować budowę drużyny i wyciągnąć rękę po kolejną fazę LE. Oczywiście tego nie zrobiono, bo my wolelibyśmy Ligę Mistrzów. Liga Europejska jest bez sensu, bo mało pieniędzy dla Cupiała, a i w zimie trzeba pograć, kibice jacyś niegrzeczni i śnieżki rzucają. Piłkarzy wyrwano ze snu zimowego. Nie, my nie chcemy Ligi Europejskiej. Precz! W tym roku w ogóle nie chcemy pucharów, bo nie ma wakacji!
Charakternych piłkarzy też nie chcemy, bo nie pasują do wizji klubu gentlemanów. Nasi piłkarze muszą, ot tak po chrześcijańsku, nadstawiać drugi policzek, ale nie na cios, tylko na makijaż. Ważne, żeby ładnie na plakatach wyglądali, bo przecież szczytem marketingu jest plakat albo billboard. No tak, można też rozstawić grajków pod stadionem - zachęcą do kupna biletów ludzi, którzy w 90% przyszli własnie po te bilety.
Basałaj zawiódł mnie na całej linii. Obecna Wisła - ta piłkarska - zaczyna wychodzić mi bokiem. Dobrze chociaż, że na trybunach jakoś da się to znieść, bo przed telewizorem jest koszmar i ból zębów (a może Basałaj podpisał umowę na dostarczanie klientów stomatologom?).
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
|