|
Kiedyś to było coś. Polacy w składzie, każdy ZAPIERDALAŁ na boisku i dawał z siebie 100% bo wiedział, że gra w WIŚLE KRAKÓW, w wielkiej WIŚLE. A teraz, co takiego, dajmy na to, Lameya obchodzi czy on przegra czy wygra? Kasa się zgadza? Zgadza. Kiedyś Szymkowiak czy Żurawski wiedział, że muszą jeździć na dupie podczas meczu, że nie mogą rozczarować swoich kibiców. Teraz ogrywa nas w Krakowie Podbeskidzie czy Korona, przecież jeszcze nie tak dawno to było nie do pomyślenia, a dziennikarze zastanawiali się, czy dostaną 4 czy jednak 5 klaczy do zera. :|
|