|
Wisła od 1 minuty grała BEZNADZIEJNIE. Dno i 100 metrów mułu.
Mieliśmy 70% posiadania piłki. Co wynikało z tych 70% posiadania piłki? Absolutnie nic! Przez 90 minut nie widziałem ani jednej ładnej akcji.
Generalnie to wygląda to tak: Pareiko podaje do stopera, stoper do Lameya. Potem mamy piłkę na połowie boiska i ... już zaczynają się schody. Piekielne schody. Straty, idiotyczne niedokładne podania, kiepskie przyjęcia. Raz na jakiś czas uda się podbiec pod pole karne przeciwnika. Ale tam to samo, tylko że w znacznie gorszym stopniu.
Ja nie wiem, ja tego moim umysłem nie ogarniam. Są sobie goście, co niby mają talent, no bo jak ktoś idzie na zawodowstwo to troszkę przynajmniej musi go mieć. No więc są ci goście, mają jakiś tam talent. Grają połowę swojego życia w piłkę. Od kilkunastu lat trenują po kilka godzin dziennie. To jest ich zawód, zarabiają jak na polskie warunki krocie. Są w drużynie mistrza Polski. No i właśnie ci goście, nie są w stanie podać dokładnie do kolegi co znajduje się 5 metrów dalej. Ja wiem, jest pressing, ale co z tego? Jeszcze raz powtórzę: zawodowcy, od kilkunastu lat trenują codziennie kopanie gały, zarabiają za to ogromne pieniądze i nie potrafią rozegrać porządnie najprostszej wydawać by się mogło akcji.
To co dzisiaj pokazali wiślacy... absolutnie nie da się na to patrzeć! Antyfutbol.
5 porażka w tym sezonie przy Reymonta.
A jeszcze niedawno, kilka lat temu mieliśmy tu serię 77 meczy bez porażki.
Wstyd i hańba.
|