Jazon napisał(a):

|
Szkoda że nie wygrzebałeś statystyki wygranych główkowych pojedynków za cały sezon, jeszcze by się okazało, że faktycznie Legia wtedy nie odstawała od Wisły, a pewnie była i lepsza..
|
Zaiste statystyka główek czy wygranych rzutów rożnych panie Stefanie to dokładnie to samo co mecze bezpośrednie.
Napisałem wyżej - dominacja punktowa w lidze, a zlanie wszystkich to jest różnica.
martin_6 napisał(a):

|
Załóżmy hipotetyczną Barcelonę, która wygra wszystkie mecze, poza jednym z, powiedzmy Getafe, z którym zwycięstwo i porażka sprawi, że mają z nim bilans ujemny. Czyli nie można powiedzieć, że klepią każdego jak chcą, bo raz się potknęła? Oczywiście Wisła miała w tamtych sezonach więcej niż jedną porażkę, ale zachowując proporcje, sytuacja analogiczna. Co z tego, że w jednym meczu potknęła się z taką na przykład Legią, skoro nad drugą drużyną miała kilkanaście punktów przewagi. Spokojnie można uznać, że była zdecydowanym hegemonem, nie wiem z czym w ogóle się kłócisz...
|
Jasne, że była. Coś podobnego napisałem wyżej, więc nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że się z tym kłócę.
Neguję tylko kłamstwo, że zlała wszystkich. Chciałbyś
Nie psuj mi zabawy
P.S. Postów spiętej gumki tradycyjnie nie komentuję.