Już jutro czeka nas pierwszy, wiosenny mecz ligowy przy Reymonta. Wejściówki na to spotkanie sprzedają się jednak bardzo słabo. Dość powiedzieć, że jak do tej pory swoich nabywców nie znalazło nawet 1200 biletów.
Sytuacja ta może dziwić, zwłaszcza biorąc pod uwagę naprawdę niskie ceny. Mecz na niektórych sektorach można już bowiem obejrzeć płacąc jedynie 10 lub 15 złotych. Tak słabego zainteresowania biletami nie da się usprawiedliwiać dużą ilością sprzedanych karnetów (w tej chwili około 10 tysięcy). Posiadając stadion, który pomieścić może nawet 33 tysiące widzów nie możemy się szczycić przedstawiając takie liczby. Bardzo prawdopodobne jest, że w niedzielę trybuny nie zapełnią się nawet w 1/3, choć oczywiście chcielibyśmy się mylić.
I tutaj postawić można, a nawet trzeba bardzo ważne pytanie. Co robi dział marketingu? Czym zajmują się osoby odpowiedzialne za promowanie spotkań przy Reymonta? O tym, jak wiele jest możliwych działań, które rozkręciłyby tę niestety martwą, w przypadku Wisły Kraków sferę, nie będziemy nawet pisać. Nie chcemy się wymądrzać, że to i tamto zrobilibyśmy lepiej. Fakty są jednak takie, że klub nawet nie próbuje. Nikt nie zadaje sobie trudu, by rozpocząć promowanie meczów, w sposób, który naprawdę na stadion przyciągnąć mógłby kibiców.
Czarne plakaty reklamujące karnety widzieli już chyba wszyscy. Choć raczej napisać powinniśmy, że nie widzieli, bo przez swoją kolorystykę są ledwo dostrzegalne. Jeśli ktoś jednak już zwróci na nie uwagę, to chwilę zajmie mu, zanim zda sobie sprawę, że jest właśnie zapraszany na wyjątkowe wydarzenia przy Reymonta. Na stadion - jak nam się wydawało, tętniący życiem klub zaprasza w iście pogrzebowym stylu.
To tylko jeden z przykładów, dotyczących wątpliwych sukcesów klubu, w zakresie promowania spotkań. Jeżeli komuś wydawało się, że wystarczy jedynie obniżyć ceny biletów i to sprawi, że stadion, co mecz zapełniał się będzie co najmniej w 90%, to niestety, ale mamy nadzieję, że ta osoba została pozbawiona złudzeń. Praca w dziale marketingu niestety nie polega też jedynie na tym, by rozsyłać banery reklamujące mecze do redakcji stron internetowych, by te publikowały je na swoich łamach.
Nie wiemy, czy osobom piastującym wysokie stanowiska w dziale marketingu brakuje chęci, czy po prostu umiejętności. Na początku sami siebie przekonywaliśmy, że w końcu przecież musi być lepiej. Niestety, ten moment nie nadszedł i coraz bardziej wątpliwe jest to, że kiedykolwiek nadejdzie. Wisła Kraków to klub z ogromnym potencjałem. Trzeba go jednak umieć w odpowiedni sposób wykorzystać. Dopóki nie zajmie się tym ktoś, komu na dobru naszego klubu zależy przynajmniej równie mocno, jak na zawartości własnej kieszeni, przyszłość marketingu i zapełnienie się stadionu przy Reymonta możemy przydzielić do kategorii science fiction.
http://......../skwk/4-stowarzyszeni...-fatalnie.html
nigdy nie zapełnią tego stadionu taką polityką cenową - Śląsk jednak potrafi zejść z ceny i iść na masówkę , a u nas że drogo to jeszcze brak promocji w przed sprzedaży , zakup przez internet nie działa a na mecze z czołowymi zespołami o 10zł drożej bo TOP...to będą pustki.