|
Nie rozumiem, dlaczego Podbeskidzie ma świadczyć o słabości tej ligi. Ludzie, przecież to normalne i powszechne w całej Europie, że bywają drużyny słabsze kadrowo, które dobrą organizacją gry, ambicją, dobrym przygotowaniem fizycznym nadrabiają dystans do tych możnych i potencjalnie mocnych kadrowo - przypominam wydawałoby się oczywistą rzecz, że piłka nożna to sport DRUŻYNOWY!
Zachowując proporcje pomiędzy potencjałami kadrowymi np. Montpellier i Olympique Marsylii czy PSG z Ligue1, to czym że ten przypadek różni się od porównania Podbeskidzia z Lechem czy Wisłą? Tam również potencjały kadrowe są ciężkie do porównania, a jednak to Montpellier bije resztę na głowę na ten moment. Podobna sytuacja jest również w Bundeslidze, czym że są wyniki i pozycja w tabeli Borussii M'gladbach przy aktualnej pozycji Bayernu Monachium lub Schalke 04 jeśli nie analogią do naszej Ekstrakopanej?
Ten przypadek jest tym lepszy, że Borussia w całkiem podobnym składzie ledwie uniknęła spadku w poprzednim sezonie, teraz jest to po prostu rozpędzona maszyna, mimo że nijak nie można porównać potencjałów finansowego i kadrowego Borussii M'gladbach z Bayernem, czyż nie?
Prawda jest taka, że w stosunku do lig takich jak chorwacka, szwedzka, norweska, szkocka, rumuńska, serbska itd. w ostatnim czasie odrobiliśmy spory dystans i na tą chwilę czołówka naszej ligi gra lepszą piłkę, bardziej zorganizowaną, ma ciekawszych piłkarzy, mimo wszystko dobrą organizację ligi i klubów (jak na ten rejon w hierarchii lig europejskich).
Wydaje się, że nie licząc Anderlechtu, to liga belgijska, duńska, czeska czy austriacka nie mają lepszej ligowej czołówki od naszych drużyn, nasze ligi są porównywalne, a jeśli słabsze, to tylko minimalnie. Nie ma sensu narzekać, bo jest naprawdę przyzwoicie i ja osobiście się cieszę, że drużyny środka i dołu tabeli prezentują naprawdę dobry poziom organizacji gry i nie pozwalają czołowym drużynom na łatwe zwycięstwa, wręcz przeciwnie, potrafią skutecznie skontrować i bronić korzystnego wyniku. Jak pokazują tegoroczne wyniki Legii, Śląska czy Wisły, równość ligi nie do końca ma związek ze spadkiem jej poziomu.
Jestem pewien, że dzięki temu, iż praktycznie wszystkie kluby Ekstraklasy przynajmniej grę defensywną mają na przyzwoitym poziomie, to z czasem będzie również coraz mniej wpadek w Europejskich Pucharach, bowiem mecze faworytów tej ligi z Podbeskidziem, Widzewem, Koroną, Ruchem czy Górnikiem bardzo przypominają pojedynki polskich "asów" z Levadią, Irtyszem czy jakiś czas temu z Tierekiem.
Ostatnio edytowane przez rw88 : 26.02.2012 o godz. 00:29.
|