Łukasz Garguła radośnie oznajmia, że w pierwszej części gry drużyna chciała utrzymać wynik 0-0. Kuriozalne, bo przecież dawał on awans Standardowi Liege. Czyli, aż 45 minut z 90 w rewanżu zostało przez wiślaków wyrzucone do kosza. Atak miał nastąpić w drugiej połowie, ale od 63. min trzeba było grać w dziesiątkę. Wychodzi na to, że Wisła podarowała sobie zaledwie kwadrans normalnej walki o awans!
Dariusz Wołowski
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/...lowane,1764266
Ogólnie taktyka na rewanż w Liege do dupy. Moskal to prowizorka tak jak prowizorką jest budowanie drużyny. Drużyny, z której mniej więcej 8 piłkarzy zapewne odejdzie po sezonie i zapewne ma głęboko gdzieś, czy Wisła będzie grała za rok w pucharach czy nie. Pierwszym był Małecki, któremu najwyraźniej to zwisało. Normalnie napisałbym, że trzeba szukać nowego trenera ale to takiej drużyny jak obecnie to nie ma sensu. Moskal to jest max na co tacy kopacze zasługują (z wyjątkiem Meliksona).