|
Przygoda Wisły dobiegła w pucharach końca. Od czasów pierwszej kadencji Kasperczaka i rywalizacji z Parmą i Lazio nigdy tak daleko nie zaszliśmy. Dopiero drugi raz, za czasów Telefoniki, graliśmy na wiosnę.
Było sporo emocji, fajnych ekip i był wygrane. Sezon w Europie oceniam na bardzo mocną czwórkę. Szkoda, że Standardu nie przeskoczyliśmy, miałem wrażenie, że zabrakło nam armat i...Małeckiego. Ale Małeckiego normalnego.
Gdyby nie ta awantura z nim związana mogło to wszystko potoczyć się inaczej. Czas skupić się na własnym podwórku i zadbać o to, by nie zabrakło nas w pucharach, w nastepnej edycji.
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|