Gdybym złośliwy był to po prostu napisałbym, że dwumecz przegrany przez Nuneza, ale tak nie jestem taki

Czym się różnił rewanż od meczu w Krakowie? Chyba tym, że Czekaj nie grał. Wg mnie niczym, a nawet zagraliśmy słabiej niż pierwszy mecz, statystyki nie kłamią nie było strzału w światło bramki Standardu i czy to pociesza..? Dziwi mnie, że Moskal wystawił Nuneza ogólnie zauważyłem, że Kaziu ma takie jakieś przyzwyczajenia do zawodników i ufność do nich podobnie jak miał Maaskant a temu drugiemu na dobre to nie wyszło, chyba że nie wiem, widocznie oni tak zachwycają na treningach, że tu nic zmieniać nie trzeba i wszystko jest perfekt.
Szkoda, że Biton nie wszedł w 94. minucie spotkania, może wtedy by coś strzelił, jeśli plan był taki, że miał być on tajną bronią meczu to sądzę, że nie tędy droga. Dużo wszyscy mówią, ze Wisła jest coraz bardziej zgrana, że piłkarze się rozumieją, grają na pamięć, że nie potrzeba nowych zawodników a ja jakoś to słabo póki co widzę. Owszem, były zagrania ładne ale głównie w pierwszym meczu a w tym tylko nieliczne. A dynamiki to już w ogóle zero. Żeby zbudować akcję kolejno przez wszystkie formacje trzeba było momentami dobre 20-30 sekund. Ja rozumiem, szanujemy piłkę, gramy dokładnie i wg pewnych ćwiczonych wytycznych ale bez przesady. Mecz się tak zaczął, Standard rozpoczął, nasz przechwyt i piłka wędruje między: Jovanović - Jaliens - Chavez - Diaz i z powrotem: Diaz - Chavez - Jaliens - Jovanović. I taka gra obrony trwała 1 minutę. w między czasie chyba dwa razy piłkę miał któryś z pomocników chyba.
Kirma w formie to kilka sezonów temu widziałem. Pareiko nawet dużo roboty nie miał na szczęście, szkoda tylko, że gola nikt strezelić nie potrafił. Ze spotkań ze Standadem wnioskuję także, że Wiślacy nie potrafią faulować. W przeciwnym razie nie byłoby tyle żółtek i nie kończylibyśmy znów w dziesiątkę. Wilka jak zawsze walka i szacunek dla niego, szacunek duży ode mnie również dla Pareiki, że na koniec meczu w kaszę nie dał sobie dmuchać. Ten sędzia i tak mało widział. I generalnie mimo tego, że mecze były wyrównane i były przewagi Wisły to widać było, że awans dostaliśmy w prezencie od Odense czy Fulhamu bez znaczenia.