Chciałem podziękować zawodnikom Wisły za walkę. Szkoda, że nie udało się wygrać, chociaż można było. Chyba zbyt asekuracyjnie zagraliśmy, o czym świadczy gra z przodu - niestety za bardzo nie zagroziliśmy Bolatowi. Gdyby zagrać ostrzej, bliżej... widać było po meczu w Krakowie, że można ich stłamsić. Pan Kazimierz Moskal chyba za bardzo się zestresował stawką tego
meczu, chociaż ja mam wrażenie, że chciał przycisnąć w ostatnich 15-20min. Niestety Nunez zepsuł mu koncepcję. Podkreślam, to moje zdanie. Tak czy siak, nie wiem czy wszyscy zauważyli, ale Wisła WALCZYŁA. Nawet w 10. Nie było czego bronić, więc graliśmy trójką z tyłu, ofensywne zmiany, no cóż... Nie wystarczyło. Nieco ospale, trochę za wolno... chociaż ambicji nie brakowało. 1/16 to już był cud, niestety więcej cudów nie było. Brawa dla drużyny za posiadanie jaj w końcówce (Pareiko i reszta drużyny). Jak widać, nie tylko Małeckiemu i Sobolowi zależało. Dziękuję, panowie. Teraz walka o mistrza, za rok będzie lepiej.