|
Pisze się w tym poście jak to nasi wychowankowie są niedoceniani. Jest to prawda, że zarabiają znacznie gorzej niż nowoprzychodzący zawodnicy. Prawdą też jest, że w Wiśle należałoby wypracować system, w którym wychowankowie wraz ze wzrostem swoich umiejętności, znaczenia i przydatności dla drużyny będą wynagradzani w sposób godziwy.
Ale fakt tej nierównowagi finansowej nie powinien tłumaczyć zachowania Patryka. Menedżer negocjował z Valcxem nowy kontrakt dla Małeckiego. Jasne jest, że nie wygląda to w ten sposób, że klub zgodzi się na warunki zawodnika. Zawsze będzie chciał coś utargować. Wszyscy zapominają jednak, że to Patryk był w tych negocjacjach w bardziej uprzywilejowanej pozycji - przecież już za pół roku może odejść na mocy prawa Webstera. Nikt z kibiców nie obraziłby się na niego, gdyby w trakcie negocjacji użył "argumentu Webstera" dla wywalczenia lepszego dla siebie kontraktu. Skupienie się na grze dla drużyny też byłoby jego negocjacyjnym atutem.
Niestety Patryk jest niestety zbyt ograniczony by zdawać sobie z tego sprawę. Lepiej strzelić focha i wypiąć się na Kazka (o innych zawodnikach i kibicach nie wspomnę bo tych już dawno ma w dupie). Dziwię się też Bolkowi, że nie był w stanie wbić do głowy swojemu podopiecznemu, że nawet jak mu nie pasują warunki kontraktu to niech wbije w zęby w ścianę, trenuje i zapierda... na boisku a za pół roku podpisze lukratywny kontrakt.
A najbardziej mnie wkurza, że teraz Patryk próbuje zeszmacić Moskala zarzucając mu kłamstwo.
|