|
to ja może z innej beczki , oczywiście zgadzam sie ze polityka finansowa jest prowadzona dosc dziwacznie , ale skad tyle (glownie u obroncow Patryka - "slusznie sie burzy bo nie powinien mniej zarabiac od holendrow") zapedow do zagladania ludziom w portfel i recenzowania ich zarobków ?
nawet jego krytycy odbijajacy te argumenty zamiast uderzyc w pryncypia - "ich zarobki ich sprawa" , wdaja sie w te lewicowe rozliczania , i wynajduja argumenty za tym ze Jaliens wiecej zarabia
a co to ....a tesknicie za komuna i centralnym planowanie cen ?
wartosci kontraktow dyktuje rynek , i nikomu do oceniania czy Patryk zarabia dużo czy mało , jeśli mało to niech sobie znajdzie klub który go wykupi i zapłaci wiecej ! nie ma chetnych ? to moze zarabia akuratnie ?
Jaliens zarabia za dużo ? zarabia tyle ile trzeba mu było dac zeby przyszedl do Wisly , jakby nie my to ktoś inny by mu tyle zapłacil (a to ze nie warto bylo za niego tyle placic to inna rzecz , ale biznes jest ogolnie oparty na ryzyku)
prowadzenie biznesu polega na minimalizowaniu kosztów (oczywiscie nie tylko finansowych - pisalem juz ze upadek morale to tez koszt) więc po co placic np Czekajowi milion miesiecznie , jeśli mozna 2 tysiace ?
tylko uwaga , on wtedy nie podpisze kontraktu bo wie ze Legia zaplaci wiecej , wiec jednak trzeba wiecej dac niz te 2k - i tak to teoretycznie działa
fochy pilkarza negujace ten system sa rownie na miejscu jak rozliczanie wolnych ludzi z ich wynegocjowanych zarobków
|