Drozd napisał(a):

Jak nieobecność słabego szaleńca w dodatku dywersanta który strzela z 40 m w asyście trzech obrońców może osłabić drużynę. Logika widzę leży.
Jeżeli nieobecność kogoś słabego, osłabia drużynę to znaczy ni mniej ni więcej, że drużyna jest jeszcze słabsza niż nieobecny. To przecież proste. Dlatego się zdecyduj. Albo Małecki jest słaby, albo osłabił drużynę.
|
Odpisywałem już wcześniej... Nigdzie nie pisałem Małecki wyp. z Wisły, jesteś słaby i żałosny... NIGDZIE
Małecki nie raz wygrał nam mecz, nie raz ładnie grał, nie raz też doprowadzał do furii przez swoje durne zagrania i decyzje.
Małecki w obecnej formie jest SŁABIZNĄ (każdy ma wzloty i upadki), każdy moment jest też dobry by sie przełamać, więc może nastąpiłoby to w 15 minut w samej końcówce niedzielnego meczu. Żeby Ci bardziej zamotać dodam, że według mojej opinii zagrał ze Standardem gorszy mecz niż Pajlic z Zagłębiem :]
Kapujesz już , czy dalej tłumaczyć?
Potępiam dziuniowate zachowanie 24 letniego chłopaka i ubolewam nad faktem, że równa się z zachowaniem Kalu U.
Krytykuję nieodpowiednie zachowanie, obśmiewam próby tłumaczenia takiego stanu rzeczy (zarobki, Jaliens, zarząd czy co tam jeszcze)
PS.
Mam jeszcze pytanie do wszechwiedzącego arcymyśliciela i rekina biznesu w. :
Idziesz dzisiaj do kantoru wymienić 1000$ na złotówki, gość wypłaca 3150zł.
Za 4 miechy wartość dolara pod wpływem różnych czynników wrasta 1$/4zł
Pytanie brzmi: czy idziesz wtedy do tego samego kantoru i mówisz chłopu żeby dorzucił pare stówek bo 4 miechy temu sprzedawałeś 1k a dzisiaj dolar jest mocniejszy?