|
Przykład Małeckiego pokazuje ,że w Wiśle oprócz szkolenia czysto piłkarskiego nie ma również ludzi-wychowawców, którzy by poprowadzili takiego bardzo młodego chłopaka ,który przychodzi często z małej miejscowości do dużego miasta ,zaczyna uczyć się rzemiosła w klubie z tradycjami. W takiej Hiszpanii jest to rozwiązane kompleksowo. Ludzie którzy uczą grać , uczą też żyć, zastępują z racji rozłąki rodziców. Kształtują mentalnie człowieka ale też przyszłego pracownika. Tacy ,którzy w jakimś sensie usilnie wyłamują się ze schematu bardzo często szybko odpadają z selekcji. No ale na Zachodzie jest wielki przemysł. U nas malutka manufaktura.
Problem z Małeckim jest teraz duży. Najgorsze co by zrobiły władze klubu to swoją biernością przedłużały stan niedookreślenia. Surowa kara w gruncie rzeczy przekreśla szanse piłkarza na transfer. To zamknięte koło. Żeby go sprzedać ,trzeba go promować ,musi grać dobrze. Gra źle i strzela fochy więc transfer z korzyścią dla klubu odpada. Zresztą w mojej ocenie domniemane podłoże finansowo-transferowe jest tylko racjonalizacją mediów. Patryk jest po prostu człowiekiem cholernie rozchybotanym i niewdzięcznym. Tak jak ktoś słusznie zauważył , Patryk nawet nie ma argumentów ,żeby ubiegać się o podwyżkę.
PS. Nowe informacje w sprawie Małeckiego pokazują jedno - bajdurzenie małego Dyzia. Klub powinien mu dać solidną karę finansową , zesłać do końca sezonu do rezerw. Jak odpocznie , pomyśli może mu się światopogląd polepszy. Kara powinna być bezwzględnie wyegzekwowana. Bez żadnych klauzul, odstępstw. Jak oni mu taki numer teraz puszczą to za chwilę będzie to samo. Zresztą jeżeli władze klubu ,Małeckiego nie ukarzą to dla drużyny będzie sygnał ,że Kazimierza mogą traktować z przymrużeniem oka bo nic nie znaczy.
Ostatnio edytowane przez Bronex : 20.02.2012 o godz. 16:02.
|