wolfy napisał(a):

Widzisz, ja nie pracuję w Tesco, Biedronce, nie jestem też biurwą (chociaż żadna praca nie hańbi i kto wie, jak może życie się potoczyć...). Powiedziałem dokładnie to poprzedniemu szefowi i do dziś nie znaleźli nikogo na moje miejsce. Z obecnym będę negocjował podwyżkę i jeżeli nie będę zadowolony, to problem będzie miał on, a nie ja. Ja pracę znajdę bez większego problemu. Pisze to nie dlatego żeby pokazać jaki to jestem zajebisty, raczej chodzi tu o mechanizm. Jeżeli łatwo Cię zastąpić to niewiele możesz - OK, ale to tylko jedna strona medalu.
Dlatego rozumiem Patryka, bo podobnie jest z dobrymi piłkarzami. Są towarem deficytowym, przez co mogą się cenić. Mogą dyktować warunki.
|
Dyktować to można warunki wtedy gdy się negocjuje kontrakt i gdy ma się silną pozycje. Gdy się kontrakt podpisze to trzeba go przestrzegać. Więc kiedy się już podpisze kontrakt to już nie można dyktować warunków. Nawet jak się jest "towarem deficytowym".
wolfy napisał(a):

Nie stać by Cię było na mnie, dzieciaku. Prowadzisz w ogóle jakąś działalność, pracujesz?
Podejrzewam, że przeżyłbyś ciężki szok gdybyś zobaczył jak to u mnie wygląda, ale z szefem jestem na Ty.
|
Twoje poczucie samozajebistości jak to ujął willow jest na prawdę wielkie. Bardzo wielkie...