|
Ta historia musiała się tak zakończyć.
Główny bohater był bardzo konsekwentny w swoim zachowaniu od kilku lat.
Smutna prawda jest taka, że Patryka Małeckiego stworzyli fanatycy, którzy dawali mu bezrefleksyjne wsparcie przy mniejszych wybrykach, bagatelizowali przewiny nawet wtedy kiedy ten knypek wysyłał cześć ich braci po szalu na drugą stronę Błoń. A że to uwielbienie przypadło w udziale wioskowemu głupkowi to rósł nam Patryk i pęczniał aż poczuł się większy od samego Kazimierza Moskala.I nas wszystkich i całej Wisły.
Niech to będzie przestrogą dla tych, którym wydaje się, że wiślackość mierzy się ilością klubowych tatuaży.
Ja wiślackości w wydaniu Małeckiego nie chcę, bo jest tania, jarmarczna i gębę ma prostacką.
|