Kurz napisał(a):

Widzę, że wulgaryzmy dodają ci animuszu... Co do postępów, to gramy to samo, ale niczego innego się nie spodziewałem, więc trudno mówić o rozczarowaniu całokształtem naszej postawy. Belgowie... cóż... byli po prostu słabsi niż Holendrzy, Anglicy czy Cypryjczycy... nie oceniajmy wobec tego Wisły na ich tle.
Jedyne czego żałuję po wczorajszym meczu i czym jestem rozczarowany, to wynik. Standard był cienki jak sto skur... i szkoda że przez głupotę, bezmyślność, brak odpowiedzialności, zamiast cieszyć się pewnym zwycięstwem, przeżyjemy nerwówkę w Belgii i być może przegramy batalię o awans do następnej rundy z takimi dziadami.
|
W zasadzie zgadzam się w 100%. Strasznie dziwne, że Wisła na tym etapie spotkała rywala słabszego od większości drużyn z którymi miała okazje się mierzyć w pucharach: Apoelu, Fulham, Twente czy Odense a nawet Litex pokazał lepszą piłkę. To samo spotkało Legie... bo chyba trafiła na najsłabiej grający zespół na swojej drodze w tegorocznej edycji LE. Nawet Hapoel czy Turcy pokazali się z lepszej strony. Wracając do nas to jeden moment dekoncentracji i musimy gonić zamiast jechać z zaliczką. Boje się, że jeśli przydarzy się drugi słabszy moment to już może być pozamiatane. Na tym etapie wyczerpaliśmy limit idiotycznych błędów. A w ewentualnej następnej rundzie czeka na nas kolejny mega przeciętny rywal bo ani Hannover ani Club Brugge nie gra nic wielkiego. Tym bardziej szkoda byłoby odpaść z tak przeciętną drużyną jak Standard. Piłka jest w grze, tym bardziej, że dwóch zawodników wypadło im za kartki, pewnie nie wszyscy wrócą po kontuzjach. Bramka Genkowa mam nadzieje, że podniesie morale na tyle, że zmieciemy Zagłębie i w bojowych nastrojach pojedziemy do Liege!
Małecki to byłby bardziej wiarygodny gdyby wyszedł na boisko w koszulce Standardu. On też miał swój udział w korzystnym wyniku jaki w sumie Belgowie wywieźli z Krakowa.