|
Oczywiście, że wynik nie jest po naszej myśli. Ale po sytuacji z czerwoną kartką i karnym liczyłem już nie na to, żebyśmy wyrównali, ale żebyśmy już nic więcej nie stracili grając w 10. Wyszło nadspodziewanie dobrze. Powiem więcej, to my przeważaliśmy grając ładnie, składnie, często z pierwszej piłki na jeden kontakt. Bardzo mi się to podobało. Żeby więcej optymizmu wlać w wiślackie serca, to napiszę, że możliwy jest scenariusz, że Standard zacznie u siebie na spokojnie, mając korzystny wynik, a Wisła rzuci się jak wygłodniały drapieżnik na ofiarę. W meczu z APOEL-em to my przyjechaliśmy na teren rywali z zaliczką i wyglądaliśmy jak ofiara. Dopiero przy stanie na 2-0 dla Cypryjczyków, to my przejęliśmy inicjatywę. Po golu Wilka, znowu APOEL rzucił się do ataku. Trochę to przypomina przeciąganie liny, raz po jednej stronie jest jej więcej i kiedy przeciwnik widzi, że awans wymyka się spod kontroli, to rzuca się do ataku. Może jeszcze wyjdzie ten wynik nam na dobre. Standard zupełnie nic nie pokazał. Ale oni kiepsko grają na wyjazdach, za to u siebie są piekielnie mocni. Obyśmy to my pierwsi gola tam strzelili.
|