Wyświetl pojedynczy post
sanderuss
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2006
Skąd: Medway

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15766
Stary 16.02.2012, 12:33
Szpen napisał(a):Wyświetl post
widzisz, Ty masz polew, a ja na to leje i na Ciebie też, bo inaczej tego powiedzieć nie można. Zaklinać rzeczywistość wypiłeś z mlekiem matki. Jaki wzrost PKB jest, każdy widzi. Kto na świeci ma, też można sprawdzić. Ja tu nie pieprze o zielonej wyspie, pokazuje fakt, że wzrost jest. Na dzisiejsze możliwości, całkiem niezły.
u
Cytat:
EKomisja Europejska opublikowała nowe prognozy makroekonomiczne na lata 2011-2012 dla państw Unii Europejskiej, USA oraz Japonii. Oczekiwany wzrost PKB dla państw UE wynosi 1.5% w 2011 i 2% w 2012, natomiast dla USA – 2,1% w 2011 i 2.5% w 2012. W 2011 r. niemiecka gospodarka będzie rozwijać się w tempie 2.2%, w 2012 – 2.0%, pozostając tym samym jedną z głównych lokomotyw, napędzających wzrost na Starym Kontynencie. Zgodnie z prognozami, w 2011 spośród państw członkowskich najszybciej powinna rozwijać się Estonia, osiągając PKB +4.4% oraz Polska, z PKB +3,9%. Opublikowane dane sugerują, że liderem wzrostów w 2012 zostanie gospodarka znad Wisły (+4.2%) i Łotwy (+4%).]Oczekuje się, iż filarem wzrostu gospodarczego w Polsce będzie konsumpcja prywatna, natomiast za sprawą wzrostu importu zaniknie pozytywny wkład eksportu netto. Zagrożeniem pozostaje wysoki deficyt budżetowy, co równocześnie przekłada się na wzrost długu publicznego. Przewiduje się, iż dług publiczny w 2012 roku napęcznieje do poziomu 59.6%. Przekroczenie poziomu 60% grozi sankcjami, przewidzianymi przez Konstytucję RP. Zgodnie z ustawą zasadniczą, po przekroczeniu 3/5 wartości rocznego PKB przez państwowy dług publiczny nie wolno będzie zaciągać pożyczek, ani udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, co przełoży się na ograniczenie inwestycji w projekty infrastrukturalne, jak i wyhamuje napływ funduszy unijnych.
Czyli krótko i na temat: Wzrost PKB moze i jest, ale jakim kosztem? Pakowania nastepnego pokolenia na mine? Za takie cos to ja dziekuje.