Oldpara napisał(a):

Spoko. Nadajemy na innych falach, ale w sumie każdy orze jak może na rzecz Wisły wśród swoich znajomych Tylko czasem sobie wchodzimy w drogę mimochodem -- np. pikniki gwiżdżąc, czy kibole robiąc syf.
Ja np. żony na mecz już nie namówie. Po paru burackich akcjach ze strony towarzyszy po szalu kazała mi sobie karnet dupę wsadzić. Na szczęście reaktywowałem brata na tą rundę po latach niechodzenia, więc suma strat i zysków wychodzi na zero. Ale ja bym wolał, żeby rosło...
|
Jak nie czuje tego, to po co ją na siłę namawiasz?

To tak jakby ciebie przekonywała, że "M jak miłość" jest ok

Daj jej spokój
Ja też orze, ale jak widzę, że ktoś nie za bardzo jest tym zajawiony, to nie mące mu w głowie na siłę, bo wiem, że to i tak nic nie da. Bab ogólnie nie kręci rywalizacja, adrenalina -> to domena mężczyzn, dlatego, nie dziwie się jej

Siostrzeńców próbuj, większe szanse
Na C NIE MA BILETÓW
