|
" Szkoła ma uczyć i wychowywać. Powinno być tak, że jeżeli wysyłamy dziecko do szkoły, to otrzymujemy z powrotem kogoś, kto jest mądrzejszy i lepiej wychowany niż pierwszego dnia, gdy pojawił się w budynku szkolnym"
Nie zgadzam się z powyższym stwierdzeniem prof. Legutki. Szkoła ma przede wszystkim uczyć, a wychowywać powinni rodzice. Gdyby było inaczej to jaki sens miałoby wzywanie rodziców gdy dziecko coś przeskrobie? Nie po to się to czasem robi aby właśnie rodzice wpłynęli na swoje dziecko, innymi słowy aby je wychowali co by podobne problemy nie pojawiały się w przyszłości?
Problemy które opisuje prof. Legutko są wynikiem raczej propagandy bezstresowego wychowania, zakazu kar cielesnych i przekonania rodziców, że dziecko... samo się wychowa w szkole bo dali sobie wmówić urzędnikom, że szkoła wychowuje dzieci, wszystkie dzieci są nasze itp,,, bzdury.
W tym co powiedział prof. Legutko jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Załóżmy, że państwo faktycznie na poważnie zajmię się wychowywaniem dzieci w ramach szkoły, powstaną odpowiednie ustawy, programy wychowacze itp... Załóżmy teraz, że pewnego dnia ministrem edukacji zostaje Robert Biedroń i w ramach wychowania w tolerancji...
Nie muszę kończyć jak by się to skończyło. Profesor Legutko na pewno wtedy również napiszę jakiś artykuł.
Zgadzam się z profesorem, że szkoła powinna mieć większe uprawnienie jeśli chodzi o radzenie sobie z niesfornymi uczniami ale nie popadajmy ze jednej skajności w drugą.
|