Ale on nie pisze że marketingu nie potrzeba, tylko marketing ma trafiać do kibiców wyników / słoneczników bo kibiców Wisły nie trzeba zbytnio zachęcać. Bez względu na plakat czy wynik stawią się na meczu.
Dla takiego kibica taki plakat z kinem to według mnie strzał w 10stkę. Przecież o to takiej osobie chodzi, mieć swoje miejsce, w ciszy, spokoju, jak w kinie
Co nie zmienia faktu że jesli o mnie chodzi to plakat bez charakteru, ale ja jestem z tych którym się podoba plakat na styl mojego zdjęcia w podpisie (jeśli już się tak upierają) I z tych, dla których marketing nie jest podstawową rzeczą. Przychodzę dla Wisły a nie marketingu, filmiku na youtube czy kawałka papieru na drzewie czy budce z hotdogami. Tyle że kibice wyników i zjadacze słoneczników nie za bardzo lubią rac, hałasu, przekleństw, dymu papierosowego itp więc trzeba do nich walić z klimatem kina mając na wyciagnięcie ręki stewarda w razie gdyby mu ktoś zajłą miejsce
Ten plakat jest adresowany do wiadomo kogo i do osób, które przed meczem z APOELEM w kolejce po bilety pytali po ile są bilety na Omonię Nikozję (kibice wyników, o których wspomniałem )więc kreacja musi być taka jak na plakatach.
To jest absurdalne.. wiesz... pojechałbym na mecz. Ale nie pojadę bo nie widze plakatu. Bez przesady.. gra Wisła i o tym powinieneś pamiętać a nie skupiać się na świstku papiera zawieszonego na drzewie.
Zrozumiałbym gdybyś był z tych osób, które nie znają daty meczów, nie zaglądaja na strony Wiślackie, wypowiadają sie na forum itd. Ale Ty wszystko wiesz, z kim , o której, po ile. Ale się wahasz bo nie widzisz plakatu. Jak małe dziecko, któremu mama odmówiła kupno lizaka. Kupisz mi lizaka mamo to zjem obiad, a jak nie kupisz to nie zjem. Więcej powagi.
Jeśli powodem tego wahania jest brak zauważalnego świstku papiera i przypomnienia o meczu w RMF FM to.... brak mi słów delikatnie pisząc. Skoro taki uczulony na takie pierdoły jesteś to kredki w ruch, namaluj własne plakaty i zawieś je nad łóżkem, na drzwiach od WC, na lodówce itd.. tak żebyś je widział i Cie bardziej mobilizowały. I nagraj własny głos na magnetofonie (przypominajka o meczu) i puszczaj go z automata co kilka godzin. Na to samo wyjdzie. Bez urazy ale marudisz gorzej niż niejedna baba.
A co do odległości.. nie Ty jeden dojeżdzasz na mecze. Są osoby które popierdalają z zagranicy na mecze Wisły i nie marudzą.
Są osoby które mają po 50 km do Krakowa i są na 90% meczach w Krakowie - da się? da!
Trzeba tylko wziąć życie we własne ręce i nie patrzeć na innych bo nikt inny za Ciebie tego nie zrobi. Ale jak u Ciebie problemem jest brak widocznego plakatu i reklamy w radiu i przez to się wahasz pojechać na mecz to jest choroba i trzeba to wyleczyć czym prędzej

bo z dnia na dzień będziesz coraz bardziej wygodny i za 2 lata powodem nie pojechania na mecz będzie brak podstawionego auta klubowego pod sam dom, który odwiezie za darmo po meczu.
Bo ja tego pojąc nie mogę. Znasz datę meczu? znasz, godzinę? znasz. Z kim gramy wiesz. Gdzie też. Więc po co Ci plakat? Piłkarzy nie widziałeś? to wejdz sobie na google i zobacz. Stadionu od środka nie widziałeś? google i w tym Ci pomoże. Kręci Cie grafika? kup sobie photoshopa i się pobaw. Karnet chcesz? to sobie kup. Reklama w mediach? a po co Ci reklama skoro wszystko o meczu wiesz.. reklama wygląda tak że z reguły mówią "że tego i tego zostanie rozegrany mecz i bilety są po takiej i takiej cenie, kropka". Lepiej się poczujesz słysząc taką reklamę? jakby wszyscy mieli takie problemy życiowe to każdy na kolanach wybrałby się na Jasną Górę. Rozejrzyj się po świecie czym są problemy.