Vinci napisał(a):

Pozwolę sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Czytając Raport na stronach 28-39 znajdziesz wykaz "niektórych" oficerów działających w ramach WSI, którzy odbyli szkolenia w byłym ZSRR. Bardzo dyskusyjne jest publikowanie ich danych osobowych, szczególnie w przypadkach, gdy są oni aktywnymi funkcjonariuszami.
Podanie na tacy ich imion i nazwisk to wielu przypadkach było odwalenie roboty w ramach darmowej przysługi, dla Służb innych państw.
Większość z tych osób posiada wiedzę, która objęta jest ustawą o ochronie informacji niejawnych. Macierewicz stworzył w ten sposób (pewnie nieświadomie) pretekst na podstawie którego ówcześnie funkcjonujący rząd odciął się od tego grona pozostawiając ich samych sobie.
Stąd już tylko krok, do zwerbowania przez służby zagraniczne i gry na dwa fronty, co w tym momencie jest najniebezpieczniejsze dla naszego kraju, a także młodszych oficerów (np. wywiadu) pracujących za granicą, którzy niekoniecznie mają coś wspólnego z byłym systemem.
Oczywiście można kategorycznie stwierdzić, po co nam oni. Sowietów na szubienice itp. Ale byłoby to zbyt proste. Po pierwsze wyszkolenie nowych kadr, w oparciu o wzorce jakie preferował oficjalnie PiS nie jest możliwe w jedną kadencję. To procesy które trwają przez lata, a nie raz i dekady.
Czy każdy, kto wtedy odbył szkolenie jest skażony sowiecką manipulacją? Cóż, na forum pewnie wielu tak stwierdzi. Mnie wydaje się jednak, że to jest bardziej skomplikowany układ. A dowodem tego niech będzie wywiad przeprowadzony z P. Niemczykiem z 1994 roku, kiedy zamiast ABW i AW mieliśmy UOP. Uwaga: żródło Gazeta Wyborcza.
http://j59.tripod.com/niemczyk.html
Po drugie: od kogo oni się mają uczyć? Przecież oficerów wywiadu nie możesz całkowicie wyszkolić na podstawie tego, co oferują sojusznicy zagraniczni typu USA i Wlk. Brytania.
Po trzecie: stara gwardia też ma jeszcze wiele do zaoferowania. Mityczna - filmowa "Operacja Samum" jest tego przykładem. Wychowana na PRL-owski wzorcach jest nadal skuteczna. Chwalony i robiący na nas wszystkich wrażenie GROM też w bardzo dużej mierze wzorował się na rosyjskim Specnazie.
I jakkolwiek byśmy nie chcieli zepchnąć ich na margines, to rangi ich wiedzy nie wolno bagatelizować. Przypomnijcie sobie, co działo się, gdy zaginął/uciekł S. Zielonka (szyfrant).
Wersja samobójstwa mnie nie przekonuje. Zagadnienie jakości znalezionych przy ciele dokumentów (i stanu ich zniszczenia), jest w tej sytuacji dla mnie kluczowe. Wszystko wskazuje na porażkę, a nie samobójstwo.
|
Dzięki za post. Odniósł się już do niego orzeu dlatego pozwolę sobie krótko w punktach:
1. Jeśli odbyli szkolenia w ZSRR to siłą rzeczy nie tylko ich dane ale i cała szczegółowa charakterystyka znajdują sie już w rękach naszego potencjalnie najwiekszego zagrożenia czyli Rosji. Pytanie czy w takiej sytucji lepiej tworzyć służby w oparciu o ludzi którzy są "rozpisani"przez Rosjan w najdrobniejszych sczegółach czy może jednak tworzyć je od podstaw. Dodatkowym aspektem sa tutaj zastrzeżenia zgłaszane co do "transparentności" polskich służb przez Amerykanów (ukazał się nawet w tamtych czasach artykuł w Washington Times na ten temat).
2. Obawiam się że spora część sposród rzeczonych odcięła się od rządu (i Państwa) znacznie wcześniej niż rząd ręką M odciął się od nich. O szczegółach napisał więcej orzeu. Myślę że Ci którzy się nie odcięli zdekonspirowani nie zostali.
3. Zastanawiam się gdzie leży większe ryzyko: w utrzymaniu w służbach ludzi którzy szkolili się i przez lata współpracowali z naszym najbardziej potencjalnym wrogiem (patrz Rosja) czy w usunięciu ich ze służb?
4. Zgadzam się że szkolenie służb to proces bardzo czasochłony ale są przykłady krajów które zdecydowały się na to (np: Czechy) i mam wrażenie że była to decyzja słuszna. Dlatego ogromna szkoda że z drogi tej wycofało się PO z Tuskiem. Ale myślę że w ich przypadku to raczej nie było wyboru. Jak się wisi na klamce służb to się z nimi nie dyskutuje.
5. Jeśli chodzi o ich "wiedzę" i "doświadczenie" to pozwolę sobie tylko odnieść się do wspomniego przykładu "Samum". Popatrz z łaski swojej jak skończył jej "mózg". To powinno wystarczyć za cały komentarz do: wiedzy, szkolenia i innych korzyści które możemy odnieść z wykorzystania postsowieckich służb.