Sobiech ma za konkurenta absolutnego superstrzelca reprezentacji Norwegii i najlepszego zawodnika w drużynie (11 goli w aktualnym sezonie, 10 w poprzednim), a taktyka Hannoveru 96 nie przewiduje ustawienia i Sobiecha, i Abdellaoue jednocześnie, czyli dwóch w teorii wysokich i bramkostrzelnych napastników. Grają zazwyczaj czymś w stylu 4-4-1-1, gdzie Norweg i Polak rywalizują o miejsce na pozycji jedynego wysuniętego napastnika, a Diouf, Ya Konan czy Schlaudraff pełnią rolę takiego żywego sreberka w ataku, bardziej ruchliwego napastnika w tej taktyce.
Do Klicha można się przypieprzyć, bo on tam poszedł po prostu na odstrzał, nie łapie się nawet w rezerwach, zawodzi przy każdej szansie którą dostaje i może się jedynie modlić o jakieś wypożyczenie do 2.Bundesligi, żeby nie zginąć w Niemczech, ale akurat Sobiech nie ma na razie praktycznie szans wygrać rywalizacji z Norwegiem, bowiem rywal należy do najlepszych napastników w lidze, a i tak coś tam grywa i w końcówkach regularnie go zastępuje.
Musi czekać na podobną szansę, jak Lewandowski w Borussii, ale Lewy miał o tyle lepiej, że mógł grać jeszcze na pozycji Kagawy, no i cała Borussia jest zdecydowanie bardziej ofensywnie grającą drużyną, dużo bardziej bramkostrzelną niż Hannover, więc i Lewemu o bramki z ławki było łatwiej.
W każdym razie nikt Sobiecha w Hannoverze nie skreśla, na palcach jednej ręki można policzyć regularnie grających 21-letnich napastników w Budeslidze, więc wchodzenie z ławki za takiego zawodnika jak Norweg nie jest dla niego ujmą. A w Hannoverze dalej na niego mocno liczą, zresztą kupili go na zasadzie inwestycji na przyszłość, dostanie też ponoć szansę gry od pierwszej minuty w LE.
Ale jak mniemam moja konstruktywna wypowiedź zaraz zostanie uznana za "a tam, głupie tłumaczenie - jest Polakiem, jest słaby, zginął w tych Niemczech", wszak to nasz cudowny kraj. Mimo wszystko, spróbowałem.