Niby Dziecko, a młodszy tylko o niespełna dwa lata Starcze
Spróbuję powoli i w punktach, aby nic się nie rozmyło skoro
wislak68 pośrednio, a nawet skłoniłbym się do stwierdzenia, że bezpośrednio określił mnie mianem mitomana, który "doprowadził ten temat do poziomu mułu" (przypis - emj10), a więc po drodze mogę wymyślić jakieś maciupeńkie szachrajstwo za które będę szarpany za język.
1. Jak powszechnie wiadomo ten spór rozpoczął się od tego, że na komentarz
Szpena (w większości bzdurny swoją drogą) pojawiły się dwa posty
Drozda i
Bbudowniczego, które miały za zadanie wyśmiać zarzut o zbratanie się Kaczyńskich z Lepperem/Giertychem. Odpowiedź pierwszego jak zwykle w jego stylu, a
Bbudowniczy jak zwykle rzeczowo próbował odpowiedzieć, ale moim zdaniem (jak widać tylko moim) doszedł do wniosku, który nie wynikał z przesłanek. Czemu zatem zadałem pytanie?
2. Albowiem
Bbudowoniczy użył "skrótu myślowego", o który zapytałem się czy poprawnie zrozumiałem. Winą za powstanie koalicji PiS-LPR-SO obarczył on PO, nie zważając na to, że od kilku miesięcy funkcjonował już wtedy tzw. "pakt stabilizacyjny" na linii PiS-LPR-SO, trwały przez pierwsze miesiące 2006 roku rozmowy koalicyjne z PSL-em, a ostatecznym ciosem miało być rozpisanie nowych wyborów w maju 2006 roku, gdy w sondażach wciąż PiS był na prowadzeniu (w połowie marca PO i PiS szły już łeb w łeb).
3. Odpowiadam od razu na kilka pytań, które pewnie padną.
a) PiS był niszczony medialnie przez następne 1,5 roku i jest niszczony nadal? TAK
b) PiS przegrał wybory w 2007 roku przez to, że Tusk nie zgodził się na rozpisanie nowych wyborów w maju 2006? TAK
c) Czy mam jaki zarzut względem PiS za te gierki koalicyjne w pierwszych miesiącach 2006 roku? NIE. Jarosław Kaczyński jest dobrym strategiem i na mój gust najlepszym zwierzęciem politycznym w kraju. Poczęstował bezskutecznie ochłapami PO i PSL, a na jeszcze gorsze ochłapy po pogrożeniu palcem skusiły tylko LPR i SO. Jeszcze po drodze wystraszył te partie możliwością rozpisania nowych wyborów skutkiem, których LPR i PSL mogły wypaść z Sejmu.
Na koniec dwa pytania.
# Czy na tej stronie którąś moją wypowiedź można podciągnąć do miana mitomańskiej, nie w znaczeniu górnolotym, czy naukowym, a w typowo powszechnym, stosowanym do określenia dorosłych bajkopisarzy wszelkiej maści, którzy "dużo widzieli i słyszeli"?
# W którym miejscu w moich wypowiedziach znajduje się zarzut o chęć posiadania pełni władzy względem któregokolwiek polityka? Przeczytałem wszystko kilka razy i nie sposób się czegoś takiego dopatrzeć. Stąd takie filozofowanie traktuję jako chęć popisania się elokwencją zupełnie nie przystające do kontekstu. Pytanie oczywiście kieruję do wiadomo kogo.