Ja trochę z innej bajki bo politycznie o ACTA... Przypadkiem oglądając wczoraj "fakty" na wiadomej tv dużo czasu poświęcono "różnicy zdań" między premierem a prezydentem dot. w/w umowy. Przypomniała mi się pewna historia z Bravehear'ta. Kiedy wybuchły zamieszki pod przywództwem Wallace'a młody Bruce pytał ojca co tam trzeba począć. Ten stary wyga (politykier) stwierdził, że sam wyprze się buntu w swych posiadłościach przy granicy z Anglią a Bruce niech je poprze w północnej Szkocji... Tak bardziej na luziku
