Wyświetl pojedynczy post
KOALIK
Banita
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#34
Stary 02.02.2012, 20:10
Markus napisał(a):Wyświetl post
Jeśli nie widzisz, jaki wspaniały wynik w pucharach udało się osiągnąć w minionym roku, rzeczywiście byłeś na innej planecie.

To jest zasługa tych, a nie innych obcokrajowców, tego, a nie innego dyrektora sportowego. Tej, a nie innej strategii budowy zespołu. Ona się sprawdziła. Dała dobry, a nie zły efekt. Dała wynik.

Ligi jeszcze nie przegraliśmy, by Twoje słowa miały jakikolwiek sens. Trzeba też pamiętać, że przez ponad pół rundy graliśmy bez wszystkich najlepszych zawodników. To jest niepodważalny fakt. Śmiem twierdzić, że gdyby Legia, Śląsk czy ktokolwiek inny miał podobną sytuację, straciłby jeszcze więcej punktów. I rozmowa byłaby zupełnie inna. Jeśli można mówić o pechu, to w lidze mieliśmy go tej jesieni mnóstwo. A Legia i spółka wiele szczęścia, choćby dlatego, że omijały ich kontuzje kluczowych graczy.

Obcokrajowców sprowadzonych przez Valcksa trzeba ocenić pozytywnie, bo niemal każdy wniósł coś pozytywnego do zespołu. Prawie każdy w większym lub mniejszym stopniu okazał się przydatny, podniósł poziom danej pozycji. Nawet Lameyowi mamy coś do zawdzięczenia. To świetny efekt, takie proporcje udanych transferów nie zdarzały się nigdy wcześniej. Polacy, których wymieniłeś, na czele z Zieńczukiem czy Brożkami w decydujących momentach zawodzili. Najczęściej kompromitowali się w europejskich pucharach. I kosztowali często ogromne pieniądze (Zieńczuk prawie tyle co Melikson, Szymek ponad milion marek, Głowacki 2 mln marek, wiele daliśmy też za Żurawskiego, Kałużnego – można wyliczać). O obcokrajowcach sprowadzonych przez Valcksa na pewno nie można tego powiedzieć.

Na kim Wisła teraz może zarobić? Odpowiedź jest prosta: na wynikach odnoszonych przez tych obcokrajowców. Już zarabia i to znacznie więcej niż na odsprzedaży takiego Błaszczykowskiego, czy Żurawskiego. Teraz poprzez grę w Europie do podniesienia są ogromne pieniądze, osiągalne i pewniejsze niż liczenie, że za parę lat uda się wyszkolić jakiegoś młodego Polaka do sensownego poziomu.

Obecna drużyna ma perspektywy. Pokazała, że może odnosić duże sukcesy. Z wszystkimi zawodnikami, którzy się sprawdzili i sprawdzają można przedłużyć kontrakty lub ściągnąć w ich miejsce innych sensownych obcokrajowców za osiągalne i stosunkowo niewielkie kwoty. Valcks już pokazał, że to potrafi. Nie trzeba czekać kolejnych 10 lat na wyszkolenie sobie własnych zawodników.
Awans z grupy Ligi Europy nie jest dla mnie jakimś dużym sukcesem, skoro kluby o mniejszym potencjale finansowym niż Wisła odnosili większe sukcesach w pucharach niż Nasz zespół na przestrzeni ostatnich lat, np.: BATE Borysów - zespół stawiający w większości na rodzimych graczach i sukcesy nieporównywanie większe niż Wisły. Gdyby Fulham w Krakowie grał tak jak w niektórych spotkaniach w Premiership, czy Twente w Eredivisie, to byśmy mieli dwie wysokie wygrane, a nie szczęśliwe wygrane.

Kontuzje dwóch - trzech zawodników nie mogą być usprawiedliwieniem porażek w Ekstraklasie w bardzo słabym stylu. Poza tym eksperci mówili, że Wisła ma dwie równe jedenastki i w takiej sytuacji rozmowa o kontuzjach nie powinna mieć miejsca. Zwłaszcza w potyczkach z rywalami, których możliwości finansowe są zdecydowanie słabsze niż Wisły, a mimo to ich zawodnicy nie prezentowali się gorzej niż piłkarze Białej Gwiazdy, a często lepiej. Poza tym tylko w Kielcach było odpuszczanie najsilniejszego składu, a w pozostałych grach prezentowali się najmocniejsi piłkarze będący do dyspozycji w danym dniu. Chociażby z Podbeskidziem grali: Kirm, Iliev, Biton, Garguła i co było? Fatalna gra w ofensywie. To nie jest pech, tylko brak umiejętności.

Budowa drużyny przez Valckxa i Maaskanta okazała się błędem, co było widać w Nikozji. Przegrać i odpaść można, ale nie w takim fatalnym stylu. Poziom większości obcokrajowców sprowadzanych za czasów Valckxa jest niewystarczający na klub, który nazywa się Wisła Kraków. Jeżeli tego nie widzisz, no cóż. Zarabiają stanowczo za dużo do prezentowanej gry. Gdyby zrobić jedenastkę na przestrzeni ostatnich czterech lat, to kto obok Pareiki i Meliksona z wagonu z zagranicy miałby miejsce? Patrząc tylko na grę w Wiśle, a nie w innych miejscach: Pareiko - Baszczyński, Marcelo, Głowacki (Cleber), Pi.Brożek - Małecki, Sobolewski, Diaz (z braku laku) Melikson, Zieńczuk (Kirm) - Pa.Brożek. Zawodników Valckxa mamy dwóch.

Aby ligę wygrać, to Wisła musiałaby minimum zdobyć 36 pkt, czyli wygrać dwanaście spotkań na trzynaście możliwych. Mistrzostwo jest już raczej przegrane. Trzeba jedynie liczyć na cud, bo niby na wiosnę Wisła będzie wygrywała mecz za meczem z tymi samymi graczami co na jesieni?

Masz jakieś info, że Basałaj wreszcie znalazł sponsora, że piszesz o tych zyskach z Pucharów? Te pieniądze, które w tym sezonie zarobiliśmy prawie zwrócą się za sprowadzenie zawodników Valckxa, więc wyjdziemy na zero lub na mały plus. No chyba, że komuś wciśniemy Meliksona za 4-6 mln euro. Wtedy będzie można mówić o sukcesie finansowym.
Odpowiedz cytując