Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#32
Stary 02.02.2012, 16:10
KOALIK napisał(a):Wyświetl post
Z tego tekstu wynika, że przez ostatnie kilka miesięcy mnie nie było i sporo straciłem. Nie wiedziałem, że Wisła ma przynajmniej 45 pkt w lidze i powoli zaczynamy świętować mistrzostwo oraz cieszymy się na myśl o majowej fecie na Rynku? Nie wiedziałem, że Wisła gromi rywali, nie pozostawiając żadnych złudzeń rywalom pokroju Śląska, Legii, Polonii, czy Lecha. .
Jeśli nie widzisz, jaki wspaniały wynik w pucharach udało się osiągnąć w minionym roku, rzeczywiście byłeś na innej planecie.

To jest zasługa tych, a nie innych obcokrajowców, tego, a nie innego dyrektora sportowego. Tej, a nie innej strategii budowy zespołu. Ona się sprawdziła. Dała dobry, a nie zły efekt. Dała wynik.

Ligi jeszcze nie przegraliśmy, by Twoje słowa miały jakikolwiek sens. Trzeba też pamiętać, że przez ponad pół rundy graliśmy bez wszystkich najlepszych zawodników. To jest niepodważalny fakt. Śmiem twierdzić, że gdyby Legia, Śląsk czy ktokolwiek inny miał podobną sytuację, straciłby jeszcze więcej punktów. I rozmowa byłaby zupełnie inna. Jeśli można mówić o pechu, to w lidze mieliśmy go tej jesieni mnóstwo. A Legia i spółka wiele szczęścia, choćby dlatego, że omijały ich kontuzje kluczowych graczy.

Obcokrajowców sprowadzonych przez Valcksa trzeba ocenić pozytywnie, bo niemal każdy wniósł coś pozytywnego do zespołu. Prawie każdy w większym lub mniejszym stopniu okazał się przydatny, podniósł poziom danej pozycji. Nawet Lameyowi mamy coś do zawdzięczenia. To świetny efekt, takie proporcje udanych transferów nie zdarzały się nigdy wcześniej. Polacy, których wymieniłeś, na czele z Zieńczukiem czy Brożkami w decydujących momentach zawodzili. Najczęściej kompromitowali się w europejskich pucharach. I kosztowali często ogromne pieniądze (Zieńczuk prawie tyle co Melikson, Szymek ponad milion marek, Głowacki 2 mln marek, wiele daliśmy też za Żurawskiego, Kałużnego – można wyliczać). O obcokrajowcach sprowadzonych przez Valcksa na pewno nie można tego powiedzieć.

Na kim Wisła teraz może zarobić? Odpowiedź jest prosta: na wynikach odnoszonych przez tych obcokrajowców. Już zarabia i to znacznie więcej niż na odsprzedaży takiego Błaszczykowskiego, czy Żurawskiego. Teraz poprzez grę w Europie do podniesienia są ogromne pieniądze, osiągalne i pewniejsze niż liczenie, że za parę lat uda się wyszkolić jakiegoś młodego Polaka do sensownego poziomu.

Obecna drużyna ma perspektywy. Pokazała, że może odnosić duże sukcesy. Z wszystkimi zawodnikami, którzy się sprawdzili i sprawdzają można przedłużyć kontrakty lub ściągnąć w ich miejsce innych sensownych obcokrajowców za osiągalne i stosunkowo niewielkie kwoty. Valcks już pokazał, że to potrafi. Nie trzeba czekać kolejnych 10 lat na wyszkolenie sobie własnych zawodników.

lakota22 napisał(a):Wyświetl post
Markus, stawianie na młodych Polaków, kiedy to było? Na przepłacanych- i to bardzo- to się zgadzam, ale żeby stawiano na młodych tego nie pamiętam.
Szkolenie młodzieży powinno być podstawą a nie uzupełnieniem. Uzupełnieniem powinni być gracze z zagranicy, o wysokich umiejętnościach robiących zasadniczą różnicę na plus w aspekcie sportowym i marketingowym.
W różnych klubach różnych lig w naszym kraju nieustannie gra i grało wielu "młodych Polaków". W 99% przypadków kończy się to finansową i sportową katastrofą. Żaden klub nie jest dzięki temu stabilny finansowo i sportowo. W ME grają same drużyny złożone z młodych zawodników - jakiż to rewelacyjny poziom sportowy prezentują? Ilu z nich odgrywa jakąkolwiek rolę w "dorosłej piłce"? Ilu się przebija zagranicą? Na ilu można zarobić sensowne pieniądze?

To są ułamki procent. Obraz nędzy i rozpaczy, a nie powód do czynienia ze szkolenia podstawy polityki kadrowej. Na nich jako podstawie nie zbuduje się żadnej drużyny zdolnej do odnoszenia dużych i regularnych sukcesów, ani drużyny spłacającej się finansowo.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując