Było nie było, jeśli chodzi o transfery to już lepiej wychodzi Wisełka na współpracy z Dahanem (chociażby sprowadzenie Meliksona), niż z niejakim Mandziarą (wyprowadzanie z Wisły konkretnej gotówki z zamian za ch*** wie co). Tutaj trzeba być ostrożnym. Jeśli manager chce zarobić, dając przy okazji zarobić innym - wtedy OK. Ale jeśli jest ostatnią hieną - to wtedy przepędzić gościa na 4 wiatry i nigdy w przyszłości o nim nie wspominać.
Te 700 tys. € - jeśli taka jest mniej więcej kwota której żąda Mandziara, wystarczyłoby moim zdaniem na sprowadzenie naprawdę niezłego lewego obrońcy. A swoją drogą, czyżby nasz klub naprawdę podpisywał takie głupie umowy, że za nic trzeba płacić hienom setki tysięcy? Czytałem kiedyś, że wprawdzie Wisła się broniła:
http://media.wp.pl/kat,1022939,wid,8...wiadomosc.html
ale chyba niewiele z tego wyszło. Czyżby to klasyczny przykład pijawki (do ostatniej kropli)? Nic już z tego nie rozumiem. Możecie mnie oświecić, czy ta niezdrowa sytuacja dla klubu będzie nadal się ciągnąć jak ogon-balast?