Jeśli już o Legii mowa: rozbawił mnie temat poruszany w dzisiejszym Przeglądzie Sportowym i sam trener Smuda, który nie bez powodu zrywa cięgi od weszło.
Otóż Legia chce grać ze Śląskiem 27 lutego. Ma oczywiście argumenty: 23 lutego (czwartek) gra ze Sportingiem rewanż, wcześniej seria 3 meczy w bardzo krótkim czasie (2 ligowe i Sporting u siebie). Można zrozumieć, że chcą się odpowiednio przygotować do meczu we Wrocławiu, być może decydującego o MP. Choć jak słyszę, że Jóźwiak "liczy na zrozumienie, bo przecież Legia reprezentuje Polskę w europejskich pucharach", to martwię się o zdrowie psychiczne dyrektora sportowego z Warszawy.
Problem w tym, że Śląsk tego nie chce - czemu też trudno się dziwić. Woli osłabionego rywala i pełny stadion w niedzielę.
I taki mały szczególik: 29 lutego reprezentacja PZPN gra z Portugalią i jest to jeden z ostatnich (a ostatni poważny) sprawdzianów przed Euro. Czyli kluby muszą zwolnić powołanych reprezentantów 48 godzin przed meczem - w niedzielę wieczorem.
No i nasz Dyzma mówi, że trudno, najwyżej Wawrzyniak czy Rybus nie zagrają. Jaja, po prostu jaja:
http://www.weszlo.com/news/9285-Smud...ej_nie_zagraja
Mam nadzieję, że jednak dobro reprezentacji PZPN jest ważniejsze, od interesu Legii. Ale w tym kraju wszystko możliwe.