|
Fakty są takie, że za mało się zmienia na lepsze. Brakuje stabilizacji - parę lat temu wydawało się, że rośnie cała grupa stabilnych finansowo klubów z ambicjami: oprócz Wisły, Legii i Amiki był to Śląsk, Lechia, BOT, Zagłębie, Polonia a nawet Korona. Czyli połowa ekstraklasy.
Teraz okazuje się, że z tej ósemki zostają Legia i Wisła (choć i tak mają problemy) oraz Śląsk. Amika ma poważne kłopoty, Bakero chyba tam wszystko rozwali, resztę zrobią kwestie finansowe. Potencjał nadal mają olbrzymi, ale będą w dużej mierze budować od nowa.
Lechia - największe rozczarowanie spośród wszystkich. Byłem na Traugutta w pierwszym sezonie po awansie do jeszcze 1 ligi. Entuzjazm na trybunach, pełny stadion. Potem przyszedł nowy właściciel, zbudowano najładniejszy w Polsce stadion. Miało być wreszcie na miarę ambicji, ale chyba i możliwości Gdańska i całego Trójmiasta (dziadów z Gdyni nie liczę). A jest, jak widać. Tragedia i ciągła prowizorka.
BOT i Zagłębie się kończą, Korona pewnego pułapu nie przeskoczy. Zostaje Polonia z właścicielem, który przypomina wczesnego Cupiała, ale na dopalaczach. Nie wiadomo, czy to ciągle chwilowa zachcianka, czy poważne zaangażowanie.
Na chwilę obecną o MP walczy w zasadzie tylko Śląsk z Legią, Wisła, Amika i Polonia walczą o miejsce nr. 3. Owszem i tak pewien postęp, bo jest w miarę silna pierwsza piątka. Ale za to na dole tabeli prawdziwe jaja. Od miejsca 11 walka o to, kto spadnie. Nie kto się utrzyma, ale wyleci. Patrząc na to, co robią drużyny zagrożone spadkiem można właśnie odnieść takie wrażenie. Oczywiście gł. faworyt jest jeden - ŁKS. Ale o drugie miejsce dzielnie biją się Starozakonni, Zagłębie, BOT, Lechia i Zabrze.
Moim zdaniem postęp jest tak wolny, że prawie niezauważalny. Niemal stoimy w miejscu, a takie dziadowskie ligi jak cypryjska, turecka, grecka czy belgijska już dawno nam odjechały.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|