Ponoć poziom sportowy, organizacyjny i finansowy polskiej ligi miał się stale podnosić.
Na razie fakty są takie, że:
1. ŁKS jest praktycznie bankrutem, który nie powinien był dostać licencji.
2. Górnik Zabrze pozbywa się pół składu, próbując rozpaczliwie ratować finanse.
3. Amika POZnan* ma poważne kłopoty finansowe i za chwilę może stracić pół składu. Na wylocie są nie tylko Stilić (brak ofert, ale kontrakt kończy się w czerwcu), Kikut (testy w Nantes), ale i kapitan Wojtkowiak - który ma ofertę z TSV Monachium. Jemu też się kończy kontrakt w lecie i może odejść za 600 tys. €.
4. Kaiserslautern - walczący o utrzymanie w Bundeslidze - nie tylko bez trudu wygrał rywalizację z Wisłą o Świerczoka, ale właśnie składa ofertę za Borysiuka z Legii (2 mln €). Tymczasem Legia rozpoczęła przygotowania do rundy wiosennej bez jednego zdrowego napastnika. I nie potrafi na razie żadnego pozyskać.
Reasumując: nihil novi. Słabiacy z Niemiec, nawet z 2 ligi - potrafią skusić naszych najlepszych ligowców, reprezentantów Polski. Prowizorka z licencjami trwa nadal. Stabilizacji nawet w największych firmach (Wisła, Legia, Amika) ciągle brak. W zasadzie tylko Śląsk coś próbuje robić i nadal się wzmacniać.
Przy okazji, jeśli Amika odda Wojtkowiaka i Stilica to w zasadzie oznacza także oddanie walkowerem walki o europejskie puchary. Ale widać nie mają solidnych argumentów, by tę dwójkę zatrzymać. A jeszcze niedawno Wojtkowiak deklarował chęć podpisania nowej umowy:
http://sport.onet.pl/pilka-nozna/eks...wiadomosc.html