Wyświetl pojedynczy post
Gwiaździsty
Senior Member
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1237
Stary 25.01.2012, 13:32
Jak widać sowieciarstwo w prokuraturze wojskowej, utrzymywanej za nasze podatki, nie jest wogóle zainteresowane jakimikolwiek próbami dotarcia do prawdy na gruncie naukowym :

Cytat:
Czy tupolew zderzył się z brzozą?

KONTROWERSJE. Na posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej przyszli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński i wdowa po gen. Andrzeju Błasiku - Ewa Błasik.

- Kontakt z brzozą przy pierwszej radiolatarni i kontakt z brzozą, która miała odciąć fragment skrzydła samolotu, nie mogły mieć miejsca - oświadczył prof. Kazimierz Nowaczyk.
Jak tłumaczył, nie mogło do tego dojść, ponieważ w tych dwóch miejscach samolot znajdował się około 14 m wyżej w stosunku do wysokości podawanej zarówno przez MAK, jak i przez komisję Jerzego Millera. - Czyli około 20 m nad poziomem gruntu - zaznaczył.
Z kolei prof. Wiesław Binienda zaprezentował ekspertyzę dotyczącą tego, co powinno się dziać ze skrzydłem oraz z całym samolotem, gdyby z prędkością 270 km/h zderzył się z brzozą.
- Gdyby tak było, że ten samolot naprawdę uderzył w to drzewo, to wnioski są takie: skrzydło samolotu Tu-154M przecina drzewo niezależnie od wysokości uderzenia w drzewo, orientacji samolotu czy odległości miejsca uderzenia od końca skrzydła - powiedział prof. Binienda. Jednocześnie podkreślił, że "uszkodzenie skrzydła nie zmniejszyłoby powierzchni nośnej ani stabilności samolotu". Zarówno Binienda, jak i Nowaczyk zastrzegli, że przedstawione przez nich symulacje mogą odbiegać od rzeczywistych wydarzeń. Jak zaznaczyli, nie mieli bowiem dostępu do wszystkich danych. Apelowali, aby rząd jak najszybciej zadbał o to, by wrak wrócił do kraju i by można było zrobić badania bezpośrednio na nim.
Według szefa zespołu Antoniego Macierewicza (PiS) zaprezentowane przez Biniendę i Nowaczyka symulacje to pierwsze naukowe analizy tego, co się zdarzyło 10 kwietnia 2010 roku.
Macierewicz na początku posiedzenia wyraził żal, że nikt z prokuratury wojskowej nie przyszedł na posiedzenie. Zapewnił, że wszystkie omawiane na spotkaniu dokumenty zostaną dostarczone śledczym.
Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg w liście skierowanym do zespołu napisał, że w związku "z zaplanowaną ważną czynnością w śledztwie" w sprawie katastrofy smoleńskiej, zarówno on sam, jak i podlegli mu prokuratorzy, którzy również zostali zaproszeni przez Macierewicza na posiedzenie zespołu, nie będą w stanie wziąć w nim udziału. Chodzi o ppłk. Karola Kopczyka i mjr. Jarosława Seję. Jak przekazał, został także upoważniony do poinformowania posłów, że również prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa nie może wziąć udziału w posiedzeniu. Szeląg zaznaczył przy tym w liście, że postępowanie w sprawie katastrofy smoleńskiej prowadzone jest w oparciu o przepisy postępowania karnego, którego uregulowania nie przewidują konsultacji.
Powód: poprawka
Ostatnio edytowane przez Gwiaździsty : 25.01.2012 o godz. 13:33.
Odpowiedz cytując