Wyświetl pojedynczy post
mr_kwolf
Senior Member
 
 
Od: 04.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#54059
Stary 24.01.2012, 14:57
Dzimi napisał(a):Wyświetl post
http://www.sport.pl/sport-krakow/1,1...ansferow_.html


Skomentuje to tak:

W 2010 roku zarobiliśmy na transferach 8 mln Euro (Marcelo 3,8 mln Euro, Diaz 0,8 mln Euro, Głowacki 0,9 mln Euro, Brożki 2,5 mln Euro). W 2011 roku zarobiliśmy prawie 3,5 mln Euro z samych premii UEFA za grę w europejskich pucharach (nie licząc biletów, około 2 mln Euro). Dodatkowo do klubu wpłynęło 0,8 mln Euro za kolejny transfer Uche.

Jeżeli przy takich wpływach transferowych i pucharowych w klubie jest tak źle z finansami, to albo jest to gigantyczna bujda nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością (a wypracowana nadwyżka finansowa poszła pod koniec grudnia np. do TF), albo ktoś powinien odpowiedzieć przed prokuratorem za nieudolne zarządzanie i/lub działanie na szkodę klubu.

Zwłaszcza że po stronie wydatków transferowych trudno znaleźć cokolwiek, co w porównaniu do zysków mogłoby "mocno nadwyrężyć finanse". Przecież to ledwie 20% wpływów pucharowych i transferowych. Przypomnę - od lata 2010 wydaliśmy na transfery 2,7 mln Euro: Melikson (0,65 mln Euro), Genkov (~0,5-0,7 mln Euro), Wilk (0,1 mln Euro), Jovanović (0,3 mln Euro), Jovanic (0,3 mln Euro), Bunoza (0,4 mln Euro), Chavez (0,4 mln Euro). Razem z ostatnimi wypożyczeniami (Cikos, Sivakov, Rios, Nunez, Biton, Diaz), jest to max 3.5 mln Euro.

Ludzie nie dajcie sobie wciskać kitu. Kiedy nie gramy w pucharach i nikogo nie sprzedajemy jest źle, jak gramy i sprzedajemy dużo zarabiając to jeszcze większa katastrofa i rychłe bankructwo.

3.5 mln euro za puchary dostaniemy dopiero po sezonie. Więc trudno to liczyć jako zysk, którym możemy dysponować. Należy równiez pamiętać że cześć z tych dodatkowych zysków za puchary idzie na konto zawodników. Szczególnie że większość ma w kontraktach system motywacyjny.

Ponadto pamiętaj o sezonie poza Reymonta i policz ile strat ponieśliśmy z tytułu niesprzedanych biletów i czym mieliśmy to rekompensować jak nie sprzedażą Marcelo.

Abstrahując już od tego, że niektórzy mają jakies dziwne przekonanie że nie grając w pucharach i nie dokonując żadnych transferów bilans na koniec roku wynosi zero. A to przecież praktycznie możliwe. Widać na przykładzie Lecha.

PS. Nie można również zapomnieć, że może być to gra na obniżenie oczekiwań potencjalnych kontrahentów. "Widzicie, że u nas nie ma kasy więc nie jesteśmy w stanie podnieść oferty. Albo bierzecie tyle albo nie ma transakcji."
"Nieważne, czy Wisła bedzie wtedy mistrzem Polski, czy ekipą I, II czy III ligową. Swe ostatnie mecze w karierze chcę rozegrać z Białą Gwiazdą na piersi."
Odpowiedz cytując