|
Gramy na trzech frontach. Mamy do odrobienia straty w lidze. Mamy świetne losowanie w pucharach i szansę na niesamowity wynik. Mamy wreszcie gotowy cały stadion do zapełnienia. Wreszcie mamy też duże pieniądze pozyskane z europejskich pucharów - rzędu 3-4 mln euro - nie ujęte wcześniej w budżecie.
I w takim momencie nie robimy nic.
Zatrudniamy trenerów najtańszych z możliwych, nie mających żadnych wymagań kadrowych. Bez doświadczenia i osiągnięć. Deklarujemy, że nie potrzebujemy transferów choć już runda jesienna dobitnie udowodniła, że ta kadra jest dalece niewystarczająca do gry na 3 frontach. Powtarzamy najgorsze błędy z przeszłości.
To jest nienormalne, absurdalne i nieprofesjonalne. W profesjonalnych klubach na propozycję takiego zachowania pukaliby się w głowę.
Nie wierzę, by Valcks nagle oszalał. Raczej dostał odgórną decyzję, że Cupiał woli skonsumować doraźny zysk z pucharów niż przeznaczyć go na wsparcie drużyny. Dla Cupiała bowiem zawsze jakikolwiek sukces oznacza powód do stagnacji lub robienia kroku wstecz, nigdy do przodu. Tak było również w wielu poprzednich sezonach. Bo nie wierzę też, że Basałaj zaprojektował budżet z 16 milionową "dziurą" ( w złotówkach).
Na razie wiślacka góra znów zdaje się pracować nad strzeleniem sobie spektakularnego samobója. W tym też jesteśmy mistrzami, nie tylko na boisku i w kontekście Jopa.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|