|
Do otwarcia tematu zainspirowała mnie dyskusja w temacie transferowym, która zeszła trochę z tematu transferów na sposób prowadzenia klubu piłkarskiego w Polsce.
Pytanie wyjściowe jest zasadnicze: czy wyniki sportowe Wisły w 2011 r. w Europie to sukces czy porażka?
Czy sukcesem jest awans do kolejnej rundy z fazy grupowej Ligi Europejskiej? Czy raczej porażką jest to że znowu nie awansowaliśmy do Ligi Mistrzów?
To w jakim miejscu na tle Europy znajduje się Wisła to nie przypadek. To lata pracy i "pracy" piłkarzy, działaczy i właściciela naszego klubu, ale także efekt sytuacji w całym środowisku piłkarskim w Polsce.
Jak wiemy po raz pierwszy od lat na wiosnę będziemy mieć 2 zespoły pucharach. Ostatnio IFFHS sklasyfikował naszą ligę na 30 miejscu na świecie. Dzisiejszy ranking klubów za 2011 rok umiejscawia Wisełkę na 58 miejscu (43 w Europie). Zatem choć aspiracje do Ligi Mistrzów mamy wielkie to może jednak rzeczywistość jest jaka jest i do LM po prostu nie dorastamy?
Czy mamy potencjał na grę w LM? Nie mówię o poszczególnych zawodnikach, ale o całym zespole, klubie itp. Mamy nowy stadion, a nie mamy parkingów. Zaplecze klubowe jakieś jest ale boisk treningowych z prawdziwego zdarzenia jak nie było tak nie ma. Wszyscy chcemy mieć szkółkę piłkarską i sami wychowywać młode talenty. Ale mało kto dostrzega, że te talenty będziemy tracili zanim młodzież zacznie grać w I zespole. Drenaż prowadzą przecież wszystkie większe kluby europejskie - vide ostatnio sprawa syna Clebera, którego już ściąga PSV.
Mamy markę w Polsce, ale w skali europejskiej to "marketingowo" nie jesteśmy nawet średniakiem.
Podsumowując - jak uważacie: czy powinniśmy się cieszyć z tego co mamy (tak żeby nam nikt nie zarzucał minimalizmu), czy raczej martwić tym co mamy (bez uzyskania statusu "wiecznie niezadowolonych).
|