rw88 napisał(a):

Kluby takie jak Śląsk, Legia i Wisła powoli wkraczają w okres stabilności finansowej i organizacyjnej, również sportowej - mimo, że Wisła trochę składu przed jesienią wymieni - mają stabilny trzon drużyny, wydaje się też, że nie są to kluby, w których dojdzie do masowych wyprzedaży. Lech jest w lekkim dołku, ale dalej jest w tej drużynie i w tym mieście pewien potencjał, a Polonia jest nieobliczalna w kontekście przyszłości. Potencjał jest również w Gdańsku (stadion, kibice), Lubinie (kasa) i Białymstoku (stadion, kibice, solidne finanse), a Ruch będzie mógł korzystać ze Śląskiego. Tylko te kluby to raczej melodia dalszej przyszłości. Niemniej jednak mamy równą piątkę drużyn, którą prawdopodobnie nie będzie wstydem wystawić do pucharów, bo mają potencjał do osiągania podobnych wyników, jak te Lecha z poprzedniego sezonu, lub też Wisły i Legii z aktualnego.
W poprzednich latach, przed rokiem 2009 czy 2010 tej stabilności brakowało, Wisła z Legią budowały stadiony, znacząco przebudowały pierwszy skład, Lech również miał problemy stadionowe. To moim zdaniem miało duże znaczenie w kontekście osiąganych wyników.
|
O ile o stabilność finansową Legii Amiki czy Wisły nie ma się co martwić, to Sląska do tych stabilnych bym nie zaliczał. Śląskowi mimo teoretycznie zamożnego właściciela - Solorz, budżet zdecydowanie nie wzrośnie, a jeżeli nawet - to maksymalnie do poziomu jakimi od lat dysponują powyższe 3 kluby. Śląsk stoi przed wyzwaniem jakim jest wysokość wygasające kontrakty i ich wysokość w najbliższym czasie. Na dzień dzisiejszy kontrakt w granicach 200 tys. euro (może nawet wyżej) ma Mila. Pozostali gracze takich kontraktów nie mają, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. W końcu ci średniacy grający w liderującym Śląsku będą chcieli zarabiać nie tyle samo ale zdecydowanie więcej. A kadrę Śląsk ma liczną i podniesienie poziomu kontraktów będzie dla budżetu klubowego wyzwaniem. Oczywiście, jeżeli utrzymają średnią widzów z nowego stadionu, ba nawet jak na stadion będzie przychodziło średnio 30 tys kibiców, to z pewnością da to kopa finansowego, ale oni dopiero dojdą do poziomu 50 mln zł za sezon - tego, który w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu jest już stanem minimalnym.