|
Cała ta sprawa samo postrzelenia prokuratora jest dziwna. Dzień po zajściu w rozmowie telefonicznej głos ma bardzo wyraźny, co jest zastanawiające biorąc pod uwagę że opuchlizna powinna utrudniać mówienie. W dodatku na koniec prokurator stwierdza ze teraz już nic nie będzie mówił bo mu będą drutować buzię. Czyli poczekali sobie żeby mógł zadzwonić? Coś mi tu śmierdzi.
Zwłaszcza biorąc pod uwagę opinię prokuratora o nieskazitelności własnego szefa i intencjach amerykanów w kwestii Smoleńska. Czyżby kolejna szopka pod publiczkę? A beknie za to pewnie prokurator generalny.
|