Glazik napisał(a):

Dołączył też Ziobro: "Jest coraz więcej wątpliwości: jak to jest, że pułkownik Mikołaj Przybył, który posługuje się bronią od wielu lat, chcąc rzekomo popełnić samobójstwo, celuje w policzek, a nie w głowę - powiedział w "Rozmowie Rymanowskiego" w TVN 24 eurodeputowany Zbigniew Ziobro."
A moim zdaniem:
Płk Przybył chciał popełnić samobójstwo. Posługiwanie się bronią od wielu lat nie jest żadnym wyznacznikiem, gdy:
a) człowiek jest w fatalnym stanie psychicznym
b) wkłada sobie
przeładowany pistolet do ust
c) człowiekiem targają emocje
Był wojskowym? Pułkownikiem? Tak. Ale to może być tematem do żartów (niesmacznych zresztą), a nie merytorycznym argumentem. Przede wszystkim - człowiek nie jest maszyną. Posiada emocje, stres, zdenerwowanie, chwile słabości. Łatwo mówić z boku, całkowicie z zewnątrz - jak celując w gardło, mógł strzelić w policzek? Powiem jedno - w takiej chwili u każdego człowieka (wyjątkiem są może psychopaci) serce sięga krtani. Wiem to z doświadczenia (na szczęścia nie swojego). Mogło to spowodować niecelny strzał. Brak zdecydowania. A to, że płk Przybyłem targały emocje - widać było jeszcze w czasie konferencji. Pomyślcie - macie włożony do ust przeładowany pistolet.
Moim zdaniem płk Przybył ma ogromne szczęście, że przeżył, i nieszczęście, że teraz różne hieny będą go gnoić i wyśmiewać. Dzisiaj przez przypadek widziałem fragment jakiegoś programu na SuperStacji - redaktor z gościem publicznie lżył na osobę płk Przybyła, dobierając jakieś metafory i prześmiewcze określenia. Niech ta hiena dziennikarska najpierw pomyśli o samym pułkowniku a później o jego rodzinie i przemyśli swoje "metafory"
Oczywiście pozostały przebieg wydarzeń jest moim zdaniem oczywisty: będą robić z płk Przybyła wariata i nieudacznika, a wszystko po to aby po raz kolejny zamieść sprawę pod dywan i odwrócić uwagę od problemu.