Markus napisał(a):

Nie ma bardziej odpowiedniego i sensownego momentu na poważne wzmocnienie drużyny Wisły niż teraz, tej zimy, tego roku. W dobie ogromnej szansy na jeszcze większy sukces w pucharach, świetnego losowania i przy potrzebie mocnego gonienia rywali w lidze.
Tymczasem niestety z klubu płyną dokładnie przeciwne sygnały. Czyżby Wisła miała kolejny raz postąpić zupełnie odwrotnie? Jeśli Valcks nie dostanie pieniędzy, żadnych transferów nie będzie.
I nie ulegajmy tradycyjnej modzie mówienia, że w ogóle żadnych pieniędzy nie ma. klub zarobił już w tym roku ok. 3-4 mln Euro w pucharach, których w budżecie jak zapewniał latem sam Basałaj, zapisane nie miał.
Więc albo Basłaj jest najgorszym prezesem w historii klubu, który projektuje budżet z ok. 16 mln zł stratą, albo "ściemnia", że klub wychodzi i tak jak zwykle mniej więcej na zero.
Oczywiście, Cupiał może zarządzić inne zagospodarowanie pozyskanych pieniędzy niż na transfery. Ale nie mówmy, że tych środków nie ma.
|
Eee ileż to razy już tak było...
Tak nie wysilając pamięci to choćby:
lato 2003 - przed Anderlechtem - sprzedaż Kosy, sprawa Uche
lato 2005 - przed Panathinaikosem - sprzedaż Żurawia, sępimy kasę na dobrego stopera
lato 2008 - nie ma kasy na sensownego napastnika do pary z Brożkiem
lato 2009 - jak przejdziemy Levadię to będą transfery, a póki co Łobo i Piotr Brożek na PO, powrót Jopa...

lato 2010 - Marcelo, Głowa, Alvarez out - Bunoza, Pajlic, Cikos - in..
Dopóki nie zaczęli treningów to jeszcze nie ma powodu do niepokoju. Jak zaczną to każdy stracony dzień będzie na wagę złota. Obawiam się, że niestety Moskal nie będzie pyskował i wołał o niezbędne wzmocnienia - On i tak ma kim "rotować". A skutek będzie... hmmm...