Wiadomo że teraz takie gadanie nic nie wnosi, ale fakt jest taki ze nie grał. Nawet na końcówki nie wchodził. Nie wiem czy to ze wtedy nic się nie odzywał to źle. Teraz może to brzmieć jako usprawiedliwienie, a czy to tylko takie gadanie to zobaczymy jak zaczną grać. Czy wykorzysta szansę której się domagał u Maaskanta. Bo potencjał ma.
ps. Nie wiem co sobie Maaskant umyślił, ale Kirm grał w każdym meczu od początku do końca, choć kopał się po czole niemiłosiernie, a jak raz na ruski rok coś strzelił to leciał całować trenera.

.