BBudowniczy napisał(a):

"Jedynak zaznaczył, że w raporcie i pracach analitycznych komisja wykazała dokładnie, że załoga rozpoczęła proces podejścia do lądowania, określając, że będzie go kontynuowała do osiągnięcia minimalnej wysokości zniżania. - Jest to zgodne z przepisami, regulaminem lotów obowiązującym wtedy w lotnictwie wojskowym i nie jest to niebezpieczne - wyjaśnił."
Jak zwykle rzucasz mądrościami rodem z
I to jest najlepsze podsumowanie argumentacji osobników pokroju AS82 - ja swoje wiem, i nie będzie mi tu jakiś moher burzył spokoju i dogmatów z TVN.
Jak chcesz pogadać merytorycznie o katastrofie w Smoleńsku, to zapraszam do tematu Smoleńsk 2010 gdzie jak na razie żaden z "mediotów" nie ustosunkował się merytorycznie do mojego posta o badaniach prof. Biniendy, nie zaliczając gimnazjalnych mądrości o podpiłowaniu brzozy i promie kosmicznym.
Jest tylko jeden problem, "moherów" krzyczących o "sztucznej mgle" jest promil społeczeństwa (ja osobiście nie znam takiej osoby), "lemingów" wrzeszczących o "ląduj dziadu" jak AS82 są miliony. Zgadnij co jest gorsze.
|
Zaczepiasz mnie ,a ja kolejny raz ci mówie ze dalej nic nie rozumiesz . Nie ląduje sie w takich warunkach pogodowych , nie podchodzi sie w takich warunkach do lądowania, nie wysuwa sie podwozia ,tylko czym prędzej się stamtąd oddalam na inne lotnisko ,rozumiesz to


Nie jeżdzi sie samochodem 130 na godzine po oblodzonej drodze, nie chodzi sie w szaliku Wisły na stadion cracovii i nie ląduje sie we mgle ,mimo że nie jest to zabronione ,po prostu sie tego nie robi.
Z tekstami o osobnikach i dogmatach TVN idz na Onet i nie rob ze mnie debila.
Co do "ląduj dziadu" to tu też cie musze zmartwić ,bo osoby które zakładały ,że był to jeden z pośrednich powodów tej katastrofy mają większe prawo tak tweirdzić ,gdyż taka sytuacja sie wcześniej zdarzyła. Z tego co wiem to po niej Gosiewski pisał wnioski formalne o ukaranie tego pilota za to ,że nie chciał lecieć w niebezpieczne miejsce ( przypomniam żebys nie zapomniał : Nie jeżdzi sie samochodem 130 na godzine po oblodzonej drodze, nie chodzi sie w szaliku Wisły na stadion cracovii i nie ląduje sie we mgle,nie lata sie z prezydentem Polski w miejsce starć wojennych gruzińsko-rosyjskich) . Teraz sie okazuje ,że tamten pilot jest cichym bohaterem a Gosiewski leży "6 stóp pod ziemią". Zatem teza z "ląduj dziadu" ma chociaż jakieś zaczepienie faktograficzne , natomiast bredzenie o sztucznej mgle,bombach i dobijaniu rannych ,rodzą się niestety w chorej głowie Macierewicza.