Dobra Drozd wracając do prawdy to znalazłem to czego szukałem od samego początku jeśli chodzi o to czemu Niesiołowski tak nagle zmienił swoje stanowisko jak się dowiedział o tym, że Macierewicz chce go umieścić na swojej liście opierając się na liście Milczanowskiego. Myślałem, że bez przejścia się do Biblioteki Narodowej tego nie dostanę, ale jednak znalazłem plik w archiwum IPN. Właśnie to jest jedna z tych spraw, dla których nie trawię Macierewicza. Mimo tego, że nie jest pewny wielu swoich osądów (TW, WSI i Smoleńsk) to robi to, a nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności.
Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej 3/2008
Piotr Gontarczyk, IPN
Radosław Peterman, IPN Łódź
Całość na stronach 61-69 w Acrobacie:
http://www.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=13378
Cytat:
Błąd UOP
Nie ma wątpliwości, że przypisanie Stefanowi Myszkiewiczowi-Niesiołowskiemu rejestracji
dotyczącej TW „Leopold” było błędem pracowników Urzędu Ochrony Państwa
dokonujących sprawdzeń w 1991 r. Jego geneza nie jest trudna do odtworzenia. Po stwierdzeniu,
że Niesiołowski był rejestrowany do sprawy zarchiwizowanej do numeru 04114/II,
sprawdzono, jakiego numeru rejestracyjnego sprawa dotyczy. Po odnalezieniu w stosownej
rubryce numeru 19.001 spisano stamtąd informacje o tym, że zapis dotyczy TW ps. „Leopold”.
Jednak wątpliwości zestawiającego informacje powinno wzbudzić wiele nawzajem
wykluczających się informacji w rubryce dziennika archiwalnego i rejestracyjnego. Jeżeli
bowiem sprawa 19.001 dotyczyłaby wyłącznie tajnego współpracownika, to nie powinna być
archiwizowania w dzienniku archiwalnym działu II. Tu w zasadzie rejestruje się wyłącznie
sprawy na figurantów. Pod takim numerem zarejestrowano sprawę krypt. „Omega” (04114/
II). Nadto fakt zarchiwizowania do wspomnianego numeru był sprzeczny z informacją znajdującą
się w dzienniku rejestracyjnym. Jeżeli sprawę TW „Leopold” przekazano w 1979 r.
do Departamentu I MSW, to nie można było jej zarchiwizować do numeru 04114/II w 1973 r.
Dość nietypowa konstrukcja zapisu rubryki 19.001 niczego nie usprawiedliwia. Tok rozumowania,
w którym połączono osobę Stefana Myszkiewicza-Niesiołowskiego z TW „Leopold”,
był więc skutkiem mechanicznego, sprzecznego z logiką i wiedzą dotyczącą ewidencji operacyjnej
SB połączenia dwóch niepasujących do siebie informacji.
Cała sprawa powinna być więc przestrogą dla wszystkich osób wykorzystujących w pracy
naukowej zapisy kartoteczne i odpowiadające im rubryki w dziennikach rejestracyjnych
i archiwalnych byłej Służby Bezpieczeństwa. W ich wypełnianiu zdarzają się bowiem rozmaite,
czasem istotne odstępstwa wynikające z lokalnych odmienności i indywidualnych
nawyków poszczególnych pracowników pionu ewidencji SB. Szczególnie skomplikowane
i zróżnicowane są zapisy w dziennikach rejestracyjnych, których rubryki nie powinny być
interpretowane bez znajomości nieformalnych zasad praktycznych przyjętych przy prowadzeniu
każdego konkretnego dziennika. Odczytane informacje należy, tam gdzie jest to
możliwe, weryfikować za pomocą innych środków ewidencyjnych, a wątpliwości wyjaśniać,
posługując się nie tylko teorią funkcjonowania ewidencji operacyjnej SB, lecz także
wiedzą historyczną na temat osób i spraw, których wątpliwe zapisy dotyczą. Zlekceważenie
powyższych zasad może spowodować popełnienie fatalnego w skutkach błędu. Takiego,
jakim było na przykład zamieszczenie nazwiska działacza opozycji Stefana Niesiołowskiego
na tzw. liście Milczanowskiego.
|
Przypominam, że Macierewicz chciał umieścić Niesiołowskiego na swojej liście, ale nie zrobił tego w przesłanych do najważniejszych polityków listach. Natomiast umieścił swojego szefa (prezesa ZChN) Wiesława Chrzanowskiego co się również okazało bzdurą.