Kocur napisał(a):

(...)
Zawsze mnie zastanawiało czemu Polaków traktuje się jak traktowało się Indian w XVI wieku - rzucić towar 5x droższy i też będzie ok bo tłum poleci na metkę (kiedyś na świecidełko).
Marże wyższe 3-krotnie niż gdziekolwiek na świecie a dochód narodowy jak Burkina Faso
|
Już ci odpowiadam. Bo Polacy to frajerzy, którzy dają a nawet lubią się oszukiwać i robić w konia. Przecież gdyby się sklepom odzieżowym to nie opłacało, to by tego nie robiły. Widocznie Polacy kupują ten towar o 20% taniej, czyli z marżą nie 300%, a 260-280%.
Na Zachodzie konsument jest wybredny, uświadomiony i może liczyć na wsparcie NGOsów. U nas Federacja Ochrony Konsumentów chyba już zawiesiła działalność, w każdym razie nic o niej nie słychać.
Ja mam prostą zasadę:
1. staram się kupować ciuchy głównie za granicą
2. tylko przecenione, bo w przypadku odzieży marże są najwyższe
Ale odzież to nic, najlepsze jest obuwie. Taki Gino Rossi produkował kiedyś naprawdę niezłe buty za przyzwoitą cenę. Miałem do nich sentyment i kupowałem, bo podobało mi się, że Polacy potrafią robić przyzwoite buty. Teraz przyzwoite buty do garnituru/marynarki kosztują nawet 600 zł, czyli dochodzą do cen Prady i Todd'sa. Przynajmniej cen outletowych. Ale ja do Gino Rossi nie mam pretensji, tylko do klientów którzy te buty po absurdalnych cenach kupują.